W obliczu postępującej fascynacji basketem spod znaku NBA i piłką kopaną, zacząłem płodzić grafomańskie wersety! Czytelniku Drogi nalej sobie odrobinę i pozwól mi zająć Twą wysublimowaną uwagę przez dosłownie chwilę ...

Wpisy z tagiem: Legia Warszawa

czwartek, 03 listopada 2011

Gdy jest mecz wszystko idzie precz!

 

 

Po dwóch golach Radovića i trafieniu Kucharczyka mamy awans. 3-1 i Rapid Bukareszt na kolanach, a raczej na plecach. Witaj Europo na wiosnę! Od 1996 roku kiedy to Legia grała w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, trochę wody w Wiśle poleciało do Jeziora Bałtyckiego. Dziś stołeczna drużyna wygląda znakomicie, a Skorża rekompensuje kibicom rozczarowania z poprzedniego sezonu. Z ośmiu meczów pucharowych wygrała pięć, przegrała jeden. W jaki sposób trener odmienił zespół i poszczególnych piłkarzy? Nie mam zielonego pojęcia. Jakimś cudem mankamenty zespołu zostały przekute w atuty i chyba trzeba zaryzykować tezę, że Pan Maciej miał w tym swój spory udział. Legia nie straciła gola w października! Legia te gole również zaczęła zdobywać. Spartakowi Moskwa w dwumeczu zaaplikowała pięć bramek, Rapid musiał obejść się smakiem i pobrał cztery bramki w sieć. Hapoel Tel Aviv trzy bramki zdążył dostać w jednym meczu. W Ekstraklasie również perspektywicznie. Pozostaje mieć nadzieję, że zespół ominą kontuzje, a pomyślna karta się nie odwróci, bo na  taką wiosnę czekaliśmy długie 15 lat.  Piękna to okoliczność! Gdybym miał butelczynę 20-letniej szkockiej whisky to bym się nieco  zneutralizował, a okazja jest przecież zacna i wręcz historyczna! Nie posiadam jednak takiego uposażenia, więc czymś mniej szlachetnym powinienem się upodlić. Takie wieczory dla polskich kibiców to nie żaden chleb powszedni, a prawdziwe, tłuste, piłkarskie delicje!

 

 

Przypomniało mi się jeszcze jedno. Pamiętacie 1-2 Legionistów z Podbeskidziem jakiś czas temu?! Aby takie klopsy się nie zdarzały, klub zatrudnił hiszpańskiego psychologa, który specjalistą od motywacji jest podobno nie byle jakim. Adam Małysz też miał swego mentalnego spowiednika i wiecie jakie były efekty...  Wojtek Kowalczyk miał natomiast kolegów z baru na Bródnie i upłynnił karierę ciut wcześniej niż powinien. Gdyby jednak miał do dyspozycji systematyczne "pogadanki" z kimś mądrzejszym od siebie to kto wie gdzie by skończył!

 

 

Waarszaawaa. Warszawa. Warszawa. CWKS LEGIA.

 

Serce rośnie! Gratulujemy! Sir Charles również się podczepia.

środa, 31 sierpnia 2011

Z wcale nie ostatniej chwili. Pewna dość wnikliwie zaznajomiona Czytelniczka, za sprawą zawsze "dobrze i rzetelnie"  poinformowanego medium internetowego zwanego pudelkiem.pl, doniosła mi wczoraj przy kolacji o dość niecnym występku piłkarzy Legii Warszawa. Otóż po legendarnym już poskromieniu Spartaka Moskwa kilku młodocianych hedonistów poszło w miasto. Zawodnicy znani jako Kucharczyk Michał, Rybus Maciej, Borysiuk Persil znaczy się Ariel i Jędrzejczyk Artur nie zapragnęli pod osłoną nocy popełnić kilku fotek na Placu Czerwonym tylko z premedytacją, zwarci i gotowi udali się tam gdzie chadzają dorośli mężczyźni po przejściach. Pofatygowali się na specyficzną psychoterapię do pewnej agencji by skonfrontować znane im standardy europejskie z tymi osławionymi przez wielu radzieckich pisarzy, realiami moskiewskimi. Wiadomo w grupie raźniej i można poeksperymentować, a może nawet się uda wynegocjować cztery w cenie trzech bo i koledzy co w hotelu zostali też może się namyślą.

 

 

 

 

 

 

 

Z twarzy jakby podobni do nikogo jadąc klasykiem. Ligo Europejska drżyj bo tu naród butny i jurny najedzie, splądruje i zgwałci... Po piłkarsku ma się rozumieć! Zarobić też da...

 

 

 


 

Jako Autor tego rozpasanego bloga nie będę się nadmiernie ustosunkowywał do zdarzenia.  Co kto robi z kim, za ile i gdzie to jego prywatna sprawa byle tylko przestrzegać zasad savoir vivre i nadmiernie się nie zapomnieć bo rano trzeba wstać. Pięknie sobie poczynia ta nasza piłkarska młodzież co w obcym kraju poradzić sobie potrafi, a i językami obcemi włada na potęgę. Serce rośnie, a rodzice pewnie też z synostwa swego dumni. Z wyrazami sympatii dla wymienionych z nazwiska.

 

 


 

 

Całej zaś Legii Warszawa i każdemu z osobna, dziękuję za ten cud w Moskwie bo mi wiarę w polski futbol wróciła!!!

Podpisano.

Polski Kibic.

21:58, shuygiven
Link Komentarze (5) »
środa, 04 maja 2011

Vivat maj, vivat konstytucja, vivat wszystkie stany!

Vivat Legia Warszawa.

 

 

Stołeczni piłkarze po serii rzutów karnych zwyciężyli Lecha Poznań w najważniejszym dla nich meczu sezonu i wznieśli Puchar Tysiąca Drużyn. Jak na polskie realia to mecz trzymał w napięciu i obfitował w dramatyczne wydarzenia. Gdy po pięknym strzale Dmitre Injaca piłka wylądowała w sieci, Jose Maria Bakero odetchnął, a jego „kunszt trenerski” wydawał się być tego dnia wystarczający na drużynę Legii... Dobre zawody popełnił reprezentacyjny rozgrywający Rafał Murawski, a Artjoms Rudnevs mógł podwyższyć wynik spotkania i dobić Legię. Bóg jednak wczoraj był trochę po drugiej stronie barykady. W drugiej połowie Portugalczyk Manu, który przez cały sezon grywał doliny i tym samym był  niemiłosiernie lżony  przez wiarę kibicowską,  jakimś cudem  pięknym strzałem z dystansu wyrównał stan rywalizacji. Piłka za sprawą rykoszetu znalazła drogę do bramki Kotorowskiego, a Ci co lżyli musieli na ten czas się pohamować (ja byłem również pośród nich). Dogrywka stała się faktem, a loteriada w postaci rzutów karnych pozwoliła Legionistom zdobyć Puchar Polski i tym samym zagwarantować sobie prawo gry w europejskich pucharach. Kibice oczywiście również dołożyli swoje trzy grosze w postaci „małej’’ rozpierduchy, ale wiadomo Euro 2012 zbliża się wielkimi krokami więc i solidne ćwiczenia w robieniu bajzlu również im się należą… 

 


 

 

Niezwykle ekscytująco zapowiada się finisz rodzimej ekstrakopaniny. Pytań na które póki co nie znamy odpowiedzi jest również bez liku. Czy zdobycie krajowego pucharu będzie wystarczającym bodźcem dla piłkarzy z Łazienkowskiej?  Czy letnie, personalne roszady spowodują powiew świeżości przed ekspansją europejskich boisk, a nowa jakość gry stanie się faktem? Czy Marek Jóźwiak zafunduje nam jakiś piłkarski talent z przepastnej dżungli amazońskiej? Czy Michał Żewłakow jednak wprowadzi nieco spokoju w defensywne poczynania  Legii? Czy trener Skorża nadal będzie przepraszał i brał winę na siebie? Czy Polak potrafi? Czy kobiety muszą aż tak dużo gadać? Dlaczego zima w tym kraju trwa 6 miesięcy? Legii gratulujemy!

 

No i seria karnych ku potomności...

 


13:07, shuygiven
Link Komentarze (2) »
wtorek, 26 kwietnia 2011

Kiedy w wieku lat kilku obejrzałem na pierwszym kolorowym telewizorze marki Curtis, debiut Wojtka Kowalczyka w legijnym trykocie wiedziałem, że to zdarzenie odbije się piętnem na moich piłkarskich sympatiach. Lata mijały, Legionistom przydarzyły się piękne mecze w Lidze Mistrzów, kolejne tytuły mistrzowskie,  wspaniali piłkarze zapisujący się złotymi zgłoskami w historii klubu. Legia zmieniała właścicieli, przechodziła rozliczne metamorfozy, zdarzały się lata chude, ale jej gra zawsze kojarzyła się z charakterem i nieustępliwością. Rywale przed każdym meczem mieli zakodowany w głowach komunikat, że czeka ich bój o każdy metr boiska. Tak było i nawet jeśli Legia przegrywała to mentalność piłkarzy napawała optymizmem.

 

 

 


 

W międzyczasie przydarzyła się Polsce i Ukrainie organizacja Euro 2012, które to niebawem będziemy mieli okazję wspólnie przeżywać. Ekstraklasa rozpoczęła przechodzić wizerunkową przemianę i można było poczuć zapach europejskich standardów. Choć poziom rozgrywek nadal nie rozpieszcza, to jednak ten marazm nie może przecież trwać wiecznie i w końcu ta wyczekiwana ewolucja stanie się faktem. Zabiegi „fryzjerskie’’ zostały ukrócone, a frekwencja na pachnących nowością obiektach zaczęła rosnąć. Również przy ulicy Łazienkowskiej 3 powstał piękny stadion, który miał zapoczątkować nową erę w historii Legii. Maciej Skorża w czerwcu 2010 roku objął trenerskie stery, przeprowadzono szumne transfery, priorytety były jasne i klarowne. Atmosfera wyczekiwania  pośród kibiców i rosnąca presja na zawodnikach były bardziej niż dostrzegalne, ale nie można się temu dziwić bo to Legia Warszawa, a nie Ruch Radzionków. Dzień za dniem, mecz za meczem, miesiąc za miesiącem mijały bezpowrotnie. Kredyt zaufania, którym został obdarzony trener i piłkarze począł przybierać monstrualne rozmiary, a wyniki nijak się miały do oczekiwań…

 

Dziś jest 26 kwietnia 2011 roku. Do końca rozgrywek pozostało 7 kolejek i wiadomo ile punktów do zdobycia. Gdzie jest natomiast drużyna Legii Warszawa? Mówiąc kolokwialnie to wypadałoby napisać, że stołeczna ekipa jest teraz w czarnej dupie. Rozgoryczenie osiąganymi wynikami jest znaczne i tych żalów w stronę piłkarzy, trenera, sztabu, zarządu jest wiele… W 23 dotychczas rozegranych kolejkach Legia popełniła aż 11 porażek, w 6 ostatnich spotkaniach udało się „wywalczyć” 1 punkt. Więcej porażek w lidze bo 13 mają tylko zawodnicy ostatniej Cracovii Kraków. Najgorszej drużyny rundy wiosennej próżno szukać pośród potencjalnych spadkowiczów z ligi bo jest nią zajmująca aktualnie 7 lokatę właśnie Legia, która po „ciężko przepracowanej przerwie zimowej” cieniuje niepomiernie. Bilans bramkowy to 29 goli zdobytych i aż 34 stracone. Więcej bramek straconych mają tylko wspomniane powyżej Pasy bo 40. Najbardziej frajerskie porażki w tym sezonie dziwnym zbiegiem okoliczności również przydarzyły się Legionistom. I pomyśleć, że nie docenialiśmy okresu gdy trenerem był Jan Urban… Choć strata do 3 Lechii Gdańsk to tylko 3 punkty, to z taką dyspozycją stołecznych piłkarzy poważnie lękam się o kolejne spadki w tabeli. Przytoczone fakty są bardzo niepokojące i wprost niewiarygodne. Mimo, że sezon się jeszcze nie skończył i mamy już kandydata do największego rozczarowania rozgrywek to zaryzykuję tezę, że gorzej już chyba być nie może i z tych jeszcze potencjalnych 21 punktów do zdobycia wiele stanie się udziałem Legii.

 

 


 

Jakieś przyczyny niepowodzeń? Prochu nie wymyślę jednak wskażę te najbardziej rażące. Nie ma stylu, nie ma wiary we własne umiejętności, jest dramatycznie, jest żenująco, przy nakładach poniesionych na zespół jest bardzo, bardzo słabo. Nie ma indywidualności w zespole, nie ma odpowiedzialności za wyniki, o utożsamianiu się z klubowymi barwami nie wspomnę. Zawodnik, który jest w klubie od kilku miesięcy po zdobyciu bramki całuje eLkę na koszulce, a za rok będzie całował inny herb. Zaciąg cudzoziemców w zespole nijak się ma do reklamujących ich finezyjne umiejętności filmików z youtuba, którymi zwykli sugerować się  klubowi skauci. Wychowankowie klubu grają ogony w pierwszym zespole (z małym wyjątkiem) bo zajmują im miejsca najemnicy, którzy jedli osławione już obiady w Benfice Lizbona i paru innych klubach.

Reasumując wątek to polityka transferowa jest wielką pomyłką i tutaj powinna nastąpić znacząca poprawa. Obok umiejętności piłkarza ten odpowiedni czynnik charakterologiczny winien wystąpić, bo wygrywając 2-0 z Ruchem Chorzów, przegrywamy 2-3 bynajmniej nie przez ubytki w murawie… Nie będę rozwodził się nad poszczególnymi jednostkami w zespole bo chciałbym oszczędzić Wam i sobie tego szaleńczego masochizmu. Marek Jóźwiak poleciał do Argentyny szukać nowych wyznawców lansu i baunsu więc lato będzie  ekscytujące.

Trener Skorża choć młody i czasem zbyt kulturalny to jednak z gówna bicza nie ukręci. Nie wątpię w jego szkoleniowe kompetencje bo sprawdził się już pod kilkoma adresami i ma jak na polskie realia dość znaczny potencjał. Nie mam zamiaru go ślepo bronić bo powinny go bronić wyniki, których nie ma, ale  nie szukałbym tutaj jakiegoś cudownego zastępstwa. A na pewno już nie w osobie przymierzanego ostatnio do Legii Pawła Janasa.

 


 

Choć podobno liga się wyrównała i nawet 13 Zagłębie Lubin ma szanse na włączenie się w walkę o międzynarodowe rozgrywki, to każdego kibica  Legii nie interesuje inne miejsce niż pierwsze. Przed nami polski klasyk czyli mecz z Widzewem… I jakimś cudem gramy w finale Pucharu Polski  z Lechem. Ostatnia szansa by uratować ten sezon. Będzie to niezwykle ciężkie zadanie  bo Legia nie tylko nie posiada zespołu, ale również nie posiada indywidualności, które mogłyby odmienić losy meczu w przypadku zaskakującego dla stołecznych scenariusza (odpukać). Boję się tylko, że gdy przydarzy się sukces w PP to sezon może zostać okrzyknięty za całkiem udanym i wszystkie problemy zostaną zamiecione po dywan, do momentu jakiejś spektakularnej porażki z mistrzem Azerbejdżanu w przed, przed wstępnej fazie europejskich pucharów.

 

Nie pamiętam już dawno takiego czasu by przy Łazienkowskiej było tak źle, tak pesymistycznie… Nie wierzę jednak by taka piłkarska bryndza miała się utrzymywać bez konsekwencji długi czas i coś tutaj musi się zdarzyć co spowoduje, że Legia nie popadnie w ligową szarość na najbliższe lata.

 

Tytułem dygresji to cypryjski AEL Limassol rozwiązał kontrakt z Grzegorzem „Drewnopulosem’’ Rasiakiem bo ten przez rok obecności w klubie, rozleniwił się nadto w bystrym śródziemnomorskim słońcu… Można by go z lekka odkurzyć. A tak już zupełnie poważnie to w naszej lidze jest naprawdę kilku zdolnych młodych grajków, którzy mogliby zrobić w Legii różnicę czytaj Traore, Klich, Jankowski, Kupisz, ale przecież  Pan Jóźwiak ma swoją koncepcję.

Z wielką nadzieją i z jeszcze większym niepokojem oczekuję daty 3 maja roku bieżącego!

 

 

 

Bez zbędnych słów...

 

 

 

11:27, shuygiven
Link Komentarze (7) »
niedziela, 31 października 2010

Tak grała Legia Warszawa w Lidze Mistrzów w sezonie 1995\1996.

Fantastyczny skład, chemia w zespole, determinacja na boisku, trochę szczęścia, Janas na ławie i były sukcesy! Ekipa do tańca i do różańca.

 


 

 

 

Oto zawodnicy którzy w stopniu mniejszym lub większym przyczynili się do sukcesów w Europie:

Robakiewicz, Szczęsny, Jóźwiak, Ratajczyk, Mosór, Jałocha, Pisz, Michalski, Wędzyński, Kowalczyk, Podbrożny, Lewandowski, Mięciel, Kacprzak, Mandziejewicz, Fedoruk, Zieliński, Bednarz, Grzesiak, Kozioł, Unton.

 

 


16:12, shuygiven
Link Komentarze (2) »
czwartek, 16 września 2010

Bardzo chciałem napisać coś krzepiącego o Legii Warszawa. ale na chwilę obecną powstrzymam się. Nie nadążam za tym co się wyczynia na boisku w wykonaniu chłopców z Łazienkowskiej 3. Jednak nigdy nie jest tak źle, aby nie mogło być gorzej. Rundę jesienną skończymy w pierwszej trójce.

 


piątek, 06 sierpnia 2010

W obliczu turbo kaca po pucharowego w wykonaniu drużyn bliskich naszym sercom, reprezentujących najpopularniejszą dyscyplinę sportu w tym kraju pozwolicie, że nic nie napiszę na temat tego co się wydarzyło.

Rok 1997...

W Legii Warszawa grał Pele z Olsztyna, czyli zawodnik znany wcześniej jako Sylwester Czereszewski (tu z prawej z bujną czupryną zwaną ''mokrą włoszką"  w kręgach bazarowych).

 


 

 

| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi
stat4u
Blogi Sportowe
Najlepsze Blogi


SportowyŚwiat.com