Nie chciałbym być szczególnie tendencyjny. Nie chciałbym być również szczególnie przewidywalny, ale to chyba dziś jest ten dzień! Jako, że blog ten jest usposobiony dość emocjonalnie do pewnych momentów w cyklu rocznym, to nie mógłbym postąpić inaczej...
Wszystkim zadającym sobie trud, którzy czasem zupełnym przypadkiem wpadną tutaj na niezobowiązującą ciach bajerę. Tym, którzy mają świadomość istnienia i czasem się tutaj uzewnętrznią. Tym, którzy mają wszystko gdzieś i szukają tutaj tanich newsów, nie wspominając o tym, że spodziewają się jakiejs wilgotnej opowiastki i paru śliskich fotek z udziałem azjatyckich sekretarek. Tym, którzy nie znają umiaru w jedzeniu i piciu, a na punkcie NBA mają bzika dość szczególnych rozmiarów. Uzależnionym od piłki nożnej i prawie rozwiedzionym z tego powodu także. Wszystkim razem i każdemu z osobna. Czytelniczko, Czytelniku zupełnie prozaicznie, ale dość szczerze. Optymizmu każdego 10 dnia miesiąca, wiary w podróż dookoła świata (ewentualnie do Radomia), paru orgazmów ponad średnią krajową i radości z drobiazgów, bo to one składają się na rzeczy wielkie. Wiary w ludzi i w cuda jednak też. Wesołych Świąt! Trzymajcie fason!
