Wpisy z tagiem: Euzebiusz Smolarek
wtorek, 08 marca 2011
Euzebiusz Smolarek przyszedł do Ekstraklasy odbudować swą formę, strzelić naście bramek i pozwolić się wytransferować jeszcze gdzieś na kontrakt do europejskiego średniaka. Dla drużyny narodowej również mógłby być jeszcze bardzo przydatny bo Euro za nieco ponad rok, a kto jak kto, ale ten piłkarz w reprezentacyjnym dresie zawsze zyskiwał jakby nową jakość. Polonia Warszawa wydawała się doskonałym wyborem. Właściciel nieco ekscentryczny i z kosmicznymi ambicjami, ale przynajmniej hojny nad wyraz bardzo. Transfer Ebiego do stołecznego klubu wydawał się być strzałem w dziesiątkę. Mężczyzna z przeszłością w klubach rozmaitych, niegdysiejszy wielki talent polskiej piłki, gwiazda i bożyszcze wszystkich kibiców po meczach z Portugalią i Belgią, antidotum na reprezentacyjne stany lękowe. Legia, Wisła, Lech mogły pozazdrościć takiego transferu Prezesowi Wojciechowskiemu.
Runda jesienna minęła bezpowrotnie, a Euzebiusz strzelił trzy gole, pełnych meczów zagrał raptem dwa, równając tym samym coraz bardziej do ligowego marazmu. Polonia poszybowała w dół tabeli. Prezes Wojciechowski dając upust swej frustracji wspomniał o redukcji zarobków i osławionym już Klubie Kokosa w kontekście bohatera meczu z San Marino. Zmiany na stanowisku trenera mogły wlać nieco nadzieji w Smolarkowe serce bo, a nóż koncepcja nowego holenderskiego coacha będzie bardziej uwydatniała jego piłkarskie walory. I wydawać by się mogło, że dobrze przepracowana zima i kilka goli w sparingach pozwolą złamać mentalne bariery, bo co do jego umiejętności żaden, nawet największy sceptyk nie miał wątpliwości. Polonia odpadła z Pucharu Polski, zremisowała z Górnikiem i dostała baty od Legii, a udział Euzebiusza Smolarka w tych wydarzeniach był bardziej niż znikomy.
Nie od dziś wiadomą kwestią jest, że duszą towarzystwa ten zawodnik nigdy nie był i potrzebował zawsze nieco więcej zaufania od trenera, by pokazać na co go stać. W marcu 2009 roku podczas zgrupowania kadry w Tychach, miałem przyjemność obserwować piłkarzy z bardzo bliska, towarzysząc im w wielu okolicznościach. Utkwiło mi w głowie pewne śniadanie, które jadłem pośród kadrowiczów. Ekipa podzieliła się na bodajże 4 gwarne grupy, żartujące i co pewien czas wybuchające śmiechem. Bo czy przed spotkaniem z San Marino należało się wybitnie koncentrować? Dwóch zawodników w ciszy i skupieniu, gdzieś w rogu sali konsumowało posiłek jakby z dala od wszystkich i wszystkiego. Mam na myśli tutaj oczywiście Euzebiusza Smolarka i Rogera Guerreiro. Identycznie rzecz się miała z treningami, zawsze wyciszony, powściągliwy w gestach i słowach, robiący swoje i znikający w hotelowym pokoju. Zaryzykuję tezę, że jego introwertyczna osobowość jest tutaj największym problemem, bo gdy gra jakoś się układała to nie było to aż tak bardzo uwydatnione, ale kiedy gra idzie jak krew z nosa to zaczynają się problemy. Trener Theo Boss mówi: ”Zmieniam go, bo to jeszcze nie ten Ebi, którego pamiętam z czasów gry w Feyenordzie. Na pewno jest daleki od formy, którą prezentował w Holandii i Niemczech. Nie znaczy to jednak, że nie dam mu już żadnej szansy’’.
|
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Autor bloga.
Blogi, które robią mi dobrze.
Czytając tego bloga musisz wiedzieć, że:
Konkret meila napisz do mnie może.
Poopcooolturowy kocioł.
Sportowy Świat
Tam bywam nader często.
Tagi
![]()
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||