Urodził się 7 lutego 1974 roku w Johannesburgu (RPA). Jest niewątpliwie najbardziej kanadyjskim koszykarzem pośród Kanadyjczyków. Jego walijsko - angielskie pochodzenie tłumaczy uwielbienie jakim darzy piłkę nożną! W moim prywatnym rankingu rozgrywających z przeszłością, w kategorii graczy, którzy mają "oczy dookoła tzw. dupy", Steve zajmuje pozycje na samym szczycie podium! Dziś skończył 38 lat i nie w głowie mu żadne koszykarskie hospicja!
Po polsku napiszę. Wszystkiego najlepszego Panie Nash z okazji urodzin! Życzę Ci mimo wszystko mistrzowskiego pierścienia. Może się jeszcze coś uda ugrać w jakiejś turbo ekipie z potencjałem.


Choć kilka razy grał w finale Konferencji Zachodniej, to jednak odnoszę wrażenie, że w tamtych czasach kolejka graczy oczekujących na mistrzowskie sygnety była zdecydowanie mocniej obsadzona. Z drugiej strony nie umiem wyobrazić sobie ofensywnie usposobionego Nasha, grającego defensywny basket w stylu ekip ze wschodniego wybrzeża. Kto wie czy droga do finału z tamtej strony nie byłaby nieco łatwiejsza...
Korzystając ze sposobności, przypomnę kilka momentów z jego kariery.

Rok 1996. Wybrany z 15 numerem draftu przez Phoenix Suns.



Lata 1998 - 2004 spędza w Dallas Mavericks, gdzie u boku Dirka Nowitzkiego jego kariera nabiera rozpędu.

Jako wolny agent wraca w 2004 roku do Suns, w barwach których dwukrotnie zdobywa tytuł MVP sezonu zasadniczego (2005, 2006). Rzecz niebywała. Nash zrobił to dopiero jako trzeci w historii nie-Amerykanin (po Hakeemie Olajuwonie i przed Dirkiem Nowitzkim), pierwszy biały od czasów Larry'ego Birda i najniżej wybrany w drafcie w całej historii NBA.