Gdy Mike Bibby nie ziewa na ławce rezerwowych, to można być pewnym, że właśnie uprawia japoński (nie mylić z tajskim) manicure. Zabieg taki nadaje blask paznokciom, zasila je w składniki naturalne tj. witaminy A+E, keratynę, pyłek pszczeli oraz krzemionkę z morza oczywiście japońskiego. Mike ma głęboko odżywione płytki paznokci, a zamknięte łuski tworzą naturalną barierę ochronną. Jeśli coś równie ciekawego wydarzy się jeszcze na ławce Knicksów, to będziecie o tym skrupulatnie i rzetelnie poinformowani.
Kto by się spodziewał jednak, że nawet bez Mike'a Bibby'ego ekipa z MSG spuści łomot dumnym Mistrzom z Dallas! Show z Linem w tytule trwa w najlepsze, a te jego 28 punktów i 14 asyst z Mavs może pobudzić wyobraźnię. Baron Davis podobno wyleczył plecy, a i Melo Anthony się rwie do gry! Najgorętsza ekipa NBA powstaje z martwych...
