
- Ty, Adam nie zgadniesz. Klub znalazłem...
- Co? Weź nie zalewaj. Gdzie? Chiny, Korea, Zastal Zielona Góra? Gadaj.
- No poważnie Ci mówię. Taki adres, że hej. Nie żadna tam Minnesota, Indiana albo inne Toronto, a ekipa z potencjałem.
- Barek weź nie wkręcaj. Kto Cię mógł chcieć z tymi Twoimi korzonkami?
- Adam skoncentruj się lepiej teraz. Trochę się podleczę i będę rozdawał piłeczkę chłopakom z Madison Square Garden. Baron mam na imię i jestem graczem New York Knicks. Cuda Adam, cuda.
- Nie, no jak tak to gitara.

- Chłopaki, jest temat. Granda nie byle jaka, gwiazdka w tym roku trochę wcześniej chyba.
- Trener mówi, co tam się stało? Znowu lokaut? - rzucił Starks.
- Chłopaki, Baron Davis będzie nam piłkę rozgrywał!
- Nie! No to na wypasie. Ja pierdo... - wtrącił w swoim stylu Oakley.

- Sie masz Grover.
- Cze chłopaki. Oskar mi sprzedał newsa. Chcecie?
- Dawaj Gro, jedziesz!
- Barek Davis ma z Wami grać! Nieźle co?
- Ułłła. Ale beka...

- Te, Meloniuszu. Słyszałeś? Barek trochę ma z nami porządzić?!
- Wiem, Grover mi mówił. Niech się Boston i Miami mają na baczności, będzie bijatyka!