W obliczu postępującej fascynacji basketem spod znaku NBA i piłką kopaną, zacząłem płodzić grafomańskie wersety!
Czytelniku Drogi nalej sobie odrobinę i pozwól mi zająć
Twą wysublimowaną uwagę przez dosłownie chwilę ...
Jarek Bieniuk zawodowo jest kopaczem Widzewa Łódź, a prywatnie mężem Anny Przybylskiej. I niech żyją sobie w szczęściu i dostatku. Wspominam ich jednak w kontekście pewnych... kurczaków. Przydarzyła im się reklama z drobiem w tytule, taka słodka, że aż boli. Dzieci nie ich, Jarek recytuje dwuwiersz jak na obrońcę przystało, czyli drewno i plastik w rzeczy samej. Spięty jest jak choćby przed meczem z samą Legią Warszawa. Anka to wszystko jakoś łagodzi, ale śmiech mną targa okrutny ilekroć oglądam tego nafaszerowanego tablicą Mendelejewa kuraka na talerzu co to się pręży i wdzięczy w przyprawie stosownej. A może ten kurak miał rodzinę, uczucia i kredyt we frankach, a Jarek Bieniuk go tak raz na talerz?! Sam nie wiem już co jest dobre, a co złe. Jako zdeklarowany mięsożerca to uważam, że ta reklamówka jest tak okrutnie przesłodzona, że porównałbym ją tylko do wigilijnej wieczerzy u Państwa Lubiczów. Kończ Bieniuk tego kurczaka i wstydu oszczędź!
To jest blog o sporcie więc udomowionego Jarosława Bieniuka zabraknąć tutaj również nie mogło. Sam nie wiem dlaczego, ale jakoś mi to wszystko Grześkiem Rasiakiem trąci...
Nadmienię jeszcze, że zupełnym przypadkiem w dniu 28 września, dumny OKS 1945 Olsztyn podejmuje Widzew Łódź w ramach pucharowych rozstrzygnięć i nie powinno to umknąć niczyjej uwadze!