W obliczu postępującej fascynacji basketem spod znaku NBA i piłką kopaną, zacząłem płodzić grafomańskie wersety! Czytelniku Drogi nalej sobie odrobinę i pozwól mi zająć Twą wysublimowaną uwagę przez dosłownie chwilę ...

Wpisy z tagiem: Mundial 2014

poniedziałek, 01 sierpnia 2011

Jako poważny Autor tego niepoważnego bloga, pokusić się muszę o kilka zdań komentarza odnośnie sobotniego losowania na imprezę wiadomo jakiego kalibru.

 

 

Czy Franz dotrwa do eliminacji? Wszystko w jego rękach...

 

 

Momenty były, oj były. Piękną dyscypliną sportu jest ta cała piłka nożna, skoro nawet jakieś losowanie grup eliminacyjnych potrafi wyzwolić takie emocje. Sam nie przypuszczałem, że moje tętno tak podskoczy gdy dolosowywano nam rywala z pierwszego sortu. W grze pozostała już tylko Anglia dumna i butna, a w drugim wariancie magicy nowożytnego futbolu, czyli Hiszpanie. Każdy kibic w naszym kraju doskonale wie jakie konsekwencje niósłby za sobą wariant iberyjski… Wszyscy jednak odetchnęli z ulgą, kontynuacja serialu polsko-angielskiego nastąpi po raz kolejny, a wielkie piłkarskie bitwy z Synami Albionu  znów będą wspominane latami. Jako kibic świadomy  uważam, że to dobry wybór bo jakiegoś silnego rywala z tego pierwszego koszyka mieć musieliśmy, a Greków ślizgających się na sukcesie z  Euro 2004 chciał mieć każdy. Nie dla Polaków Holandie, Italie, Niemce czy inne Portugalie ( o Hiszpanach nie wspomnę już ani słowem) i z tego należy się cieszyć, ba nawet chyba powinniśmy to świętować.

 

Inne prezenty od losu wyglądają natomiast tak. Czarnogóra, czyli przeciwnik mocny i wymagający, ale nie popłynę nazbyt jak napiszę, że zupełnie do ogrania. Na Euro 2012 chłopcy Smudy nie takim dadzą do vivatu dlatego też snuję perspektywę, że ten rywal będzie dla nas dobrym przetarciem przed wiadomo kim. Z trzeciego koszyka trafiła nam się Ukraina i to jest drużyna, która choć nieprzewidywalna i z dobrymi piłkarzami to jak najbardziej na naszym poziomie. Podczas zbliżających się mistrzostw będzie doskonała sposobność by im się przyjrzeć, ale zdecydowanie są w naszym zasięgu i uważam, że 4 punkty powinny tutaj stać się naszym udziałem. Mołdawia to wiadomo „hej wiśta, wio” i nie powinno być źle. No i nasz ulubieniec, czyli San Marino, ekipa z niebieskiego jeepa. Na samą myśl o tym 10-0 z kwietnia 2009 roku gęba mi się śmieje i powtórka z rozrywki zdarzyć się musi.

 


28.04.1993r. Reprezentacja Polski w meczu z ulubionym San Marino, od lewej stoją: Roman Szewczyk (kapitan), Piotr Czachowski, Andrzej Juskowiak, Tomasz Wałdoch, Jacek Ziober, Aleksander Kłak; klęczą: Jan Furtok, Leszek Pisz, Jerzy Brzęczek, Marek Koźmiński, Roman Kosecki. Jak się skończyło pamiętamy.

 

Wnioski końcowe. Choć Ronaldo mi się w telewizorze nie mieścił i musiałem trochę pokombinować przy ustawieniach to mógł nam wyrządzić o wiele większą krzywdę podkreślam nacisk na sformułowanie „wyrządzić o wiele większą krzywdę”. Grupa wyrównana i wymagająca, ale na straconej pozycji nie stoimy i przy odrobinie szczęścia może nie być tak źle jak to większość znawców wieszczy na lewo i prawo. Do rozegrania 10 meczów i 30 punktów do zdobycia, a najlepsze w tym wszystkim jest to, że wszyscy mają po zero… Eliminacje ruszą we wrześniu roku przyszłego i po przetarciu na euro-zjeździe wartość piłkarska naszej reprezentacji powinna z grubsza wzrosnąć jak ten drożdżak co mi go babcia aplikowała w dzieciństwie. Porzućmy pamięć o eliminacjach do afrykańskiego mundialu w których to udało się tylko wyprzedzić wielbioną sforę z San Marino. Dawno i nieprawda. Niech się Angole cieszą, że już mają awans z pierwszego miejsca bo czyż nie lubimy startować przyczajeni z pozycji nie dla faworyta. W studio TVP już prawie wystrzelili korki od szampanów, że cud, miód losowanie i jakoś się zepniemy w sobie, a damy radę. Ja się im nie dziwię bo tęsknota w sercach za wielkimi meczami w wykonaniu Polaków wciąż jest żywa. Wiecie co, nie byłbym sobą gdybym nie wierzył w ten awans, nie umiem i nie potrafię inaczej. Nie ma co płakać, narzekać po staropolsku i biadolić, że lato takie krótkie i ciągle pada. W sobotę Lewandowski w meczu pucharowym Borussii Dortmund zdobył 2 bramki, a na środę synoptycy nadają piękne, bystre słońce.  Czas napisać nowy rozdział w historii polskiego futbolu i przysporzyć sobie nieco splendoru bo czy tego chcemy czy też nie to Poland piłką nożną stoi, i taka jest piękna prawda.

 

 

 

Drużyną z którą najczęściej spotykaliśmy się w eliminacjach jest właśnie Anglia, bo aż 5 razy. Tym razem Ronaldo postanowił dać nam kolejną sposobność. Bilans meczów to 17 spotkań, 1 zwycięstwo Polaków, 6 remisów i 10 porażek (10-27 bilans bramek). Czekamy więc na kolejne epickie boje i awans!


 

 

 

Ten Mundial co on ma teraz być i co mamy na niego awansować to w Brazylii się odbędzie, patrz graffiti powyżej w ramach przypomnienia.

11:15, shuygiven
Link Komentarze (2) »
czwartek, 28 lipca 2011

W sobotę ślepy los przydzieli nam rywali z którymi będziemy walczyć o sposobność gry na brazylijskim mundialu. Biało-Czerwoni zakotwiczyli w 4 koszyku, ale nie od dziś wiadomo, że trener Smuda ma w dupie koszyki chyba, że chodzi o te z pewnego dyskontu spożywczego. Wynik eliminacji ostatnimi laty jest odwrotnie proporcjonalny do ogólnonarodowych przewidywań dlatego też spodziewam się mimo wszystko awansu. Na mistrzostwa afrykańskie mieliśmy lecieć My i bracia Pepiki, ale wiadomo jak się skończyło. Teraz większość "znawców tematu" obwieszcza, że piach, czarna rozpacz i do tego ten czwarty koszyk (gdyby nie wygrana z Argentyną C byłby  piąty), a na Euro to już na pewno staniemy się ofiarą piłkarskiego gwałtu. Nie ma tego złego i jestem przekonany, że emocji w meczach eliminacyjnych nie zabraknie. I kto by tam sobie zaprzątał głowę szczegółami, że na mistrzostwa pojadą zwycięzcy grup, a zespoły z drugich miejsc powalczą w barażach o przygodę swego życia.

 

 


 

Moja grupa śmierci z której awansujemy na turniej w Brazylii wygląda tak:

Hiszpania (choć wolałbym Anglików bo ten rywal pobudza wyobraźnię jak żaden inny wśród opinii publicznej), Francja, Szwajcaria (ewentualnie Irlandia), Finlandia, Walia.


Moja grupa marzeń z której awansujemy na turniej w Brazylii wygląda tak:

Grecja (co robi w pierwszym koszyku to nie mam pojęcia), Słowacja (bo są rachunki do wyrównania), Węgry (bo z Laszlo Gulasza to żaden piłkarz),  Wyspy Owcze i wielbione San Marino.

 

 

 


Gdy znani będą już konkretni rywale to wtedy sztab trenerski uknuje misterną intrygę, a nasi błyskotliwy piłkarze ku wielkiemu zaskoczeniu obserwatorów wcielą ją w życie. Ważny jest każdy kolejny mecz, który powinien być zagrany z maksymalnym zaangażowaniem bez względu na czy to potyczka o worek kartofli zwana towarzyską konfrontacją, czy też półfinał Euro w Warszawie. Jestem świadom tego co piszę i mimo okoliczności uważam, że ta odmłodzona reprezentacja ma spory potencjał. Prawdziwe drużyny rodziły się w bólach i często wbrew wszystkim. Proponuję skrupulatnie obserwować, kibicować i wspierać, a w odpowiednim momencie rozliczać z dokonań.

 

Jaki ten rodzimy futbol jest zdeptany i zgnojony to wszyscy wiemy, ale jest nasz, na własnej krwi wyhodowany. Dziś swe mecze rozegrają Śląsk Wrocław i Legia Warszawa, a animozje klubowe powinny znaleźć swe miejsce tam gdzie Smuda ma koszyki. Kibicujemy!

 

 


 


12:06, shuygiven
Link Komentarze (6) »
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi
stat4u
Blogi Sportowe
Najlepsze Blogi


SportowyŚwiat.com