W obliczu postępującej fascynacji basketem spod znaku NBA i piłką kopaną, zacząłem płodzić grafomańskie wersety!
Czytelniku Drogi nalej sobie odrobinę i pozwól mi zająć
Twą wysublimowaną uwagę przez dosłownie chwilę ...
Nigdy nie byłem zwolennikiem tego rodzaju muzyki zwanego dalej rapem, a już w polskim wydaniu tym bardziej. Teksty o szarej egzystencji w blokowiskach, o szeroko pojętej czarnej dupie, średnio 25 kurw na minutę i "przejmujące" rymy częstochowskie nigdy nie wywoływały u mnie muzycznej ekstazy. Moje preferencje dźwiękowe związane są zupełnie z innymy klimatami niemniej tylko krowa nie zmienia poglądów i przyznam się, że dzisiejszego poranka usłyszałem coś naprawdę niezłego... Tekst, energia, miarodajny bit. Myślę sobie - Wow, to dobre jest. I w takiej formie dzielę się z Wami tym co stało się moim udziałem.