Wpisy z tagiem: mini euro
poniedziałek, 06 czerwca 2011
Noc pełna. Korzystając z przerwy w meczu Mavs-Heat (42-47) popełnię dwa zdania w nawiązaniu do wczorajszej już gry Orłów Smudy. 2-1 poszło w świat, a za kilka miesięcy nikt już nie będzie pamiętał, że Argentyna grała w wakacyjnym zestawieniu, które już nigdy im się nie przydarzy. Kolejny czwartkowy sprawdzian z Francuzami powinien dać nam nieco więcej odpowiedzi na kilka ważkich pytań z perspektywy 365 dni przed wielkim "manifestem piłkarskiej radości". Aby dokonać błyskotliwego resume tego co się wydarzyło minionego popołudnia, posłużę się głęboką i wszystko mówiącą myślą, którą to na stanowisku komentatorskim wyrzucił dziś z siebie Dariusz Szpakowski : "Na pewno dzisiaj były momenty w grze, które mogły się podobać".
Świtać zaczyna! Kwarta numer 3 przed nami...
niedziela, 05 czerwca 2011
Obiecałem do Euro roku następnego nie wylewać żółci na poczynania naszych spec-kopaczy, ale źle się dzieje! W kilku słowach więc o moich niepokojach. Podobno za kilka kwadransów 11 biało-czerwonych koszulek zetrze się z 11 spranymi trykotami Argentyny w wersji mocno eksperymentalnej. Tak właśnie, dumni Albicelestes, którzy o kadrze słyszeli z opowiadań swoich bardziej utytułowanych kolegów, zawitają dziś na Łazienkowską 3. Potruchtają trochę, porobią sobie kilka zdjęć przy pachnących świeżością toaletach i oby nie zachciało im się nadto chcieć, bo nasza żelazna defensywa nie zwykła się nadto forsować. Podobno nasi rezolutni piłkarze grają dziś o kontrakt selekcjonerski wiadomo kogo bo wróble ćwierkają, że może czeka nas jakaś personalna rewolucja przed samiuśkim Euro. Kręgosłup drużyny mamy więc nie ma się czego obawiać. Z doniesień prasowych wynika dziś jasno, że nie wystąpi na pewno Adamiak Adam i ma go ktoś zastąpić. Miało być mini euro na rok przed godziną zero. Miały być trzy mecze z mocnymi rywalami w krótkim odstępie czasu. Miało być pięknie. A mamy Archentinę w plażowym zestawieniu, która ma tyle wspólnego ze zgraniem co GLKS Nadarzyn (z całym szacunkiem) i Francuzów za kilka dni, którzy już bukują sobie bilety na wyspy Bora Bora i inne, bo sezon był trudny i znojny, a piłkarz nie górnik na przodku i winien zaznać trochę przyjemności. Pytanie jest zasadniczo jedno. Jak na tle tych turystów wypadnie autorska reprezentacja Franciszka Smudy? Bo jeśli jakiś remis czy coś miłego się przytrafi to jeszcze pół biedy, ale jeśli dostaniemy mały „wpierdol” to wcale może nie być tak różowo. Z pozytywów to dobrze, że Robert Lewandowski na łamach prasy powiedział co mu leży na wątrobie. Bo jeśli zawsze grzeczny i uległy Lewy zabiera zdanie w ważkich kwestiach to znaczy, że wreszcie zaczyna nam się kształtować lider w ekipie. Niech sobie chłopaki wyjaśnią parę niejasności i cytując Jacka Krzynówka w ujęciu satyrycznym "byle do przodu". Ciekawi mnie również poziom obecności w dzisiejszym meczu Kamila Grosickiego bo pośród aktualnych piłkarzy to winien być ten zawodnik, który swym zaangażowaniem może, a nawet powinien porywać naszych do walki.
Nie zmieniam swego stanowiska. Zawsze i wszędzie będę kibicował Naszym bo innego scenariusza sobie nie wyobrażam. Jakby źle nie było to reprezentację mamy tylko jedną i po każdej burzy słońce wychodzi. Tym rezolutnym manifestem kończę i wyczekuję godziny 17 dzisiejszego popołudnia. |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Autor bloga.
Blogi, które robią mi dobrze.
Czytając tego bloga musisz wiedzieć, że:
Konkret meila napisz do mnie może.
Poopcooolturowy kocioł.
Sportowy Świat
Tam bywam nader często.
Tagi
![]()
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||