Wpisy z tagiem: grzegorz rasiak
piątek, 24 czerwca 2011
Najsłynniejszy w tej galaktyce piłkarz o brazylijskich korzeniach Grzegorz "Boaserio Drevninho o Nuno de Deha" Rasiak ma rzekomo być sennym koszmarem ligowych obrońców w nadchodzącym sezonie... Najbardziej medialnymi zespołami w tym sezonie, podobno zapragnęły być Czarne Koszule z miasta Warszawy i Lechia z północy, która swe mocarstwowe aspiracje również ma. Wspomniane drużyny wymarzyły sobie by mieć tego asa nad asami w swoich składach i zaproponowały wielbionemu nad Wisłą Rasiakowi jakieś wcale nie drewniane dinary. Co z tego wyniknie czas pokaże.
Ten sezon przed Erło może być naprawdę ekscytujący! A Grzechu swoje atuty też ma...
Aż wióry lecą! Lewa noga, strzał z przysłowiowego "karola" w samiuśkie nowiuśkie koszule znaczy się w okienko. Znacie drugiego takiego piłkarza rodzonego nad Wisłą z takim instynktem snajperskim? "Jak zejdzie to wejdzie" rzekłby jeden z drugim, ale ja tam swoje wiem! Grzesiu przybywaj.
środa, 16 marca 2011
Pałaszując dziś resztki wtorkowej pizzy wpadłem na pomysł, by popełnić cykl wpisów, w których to przybliżę sylwetki kilku tuzów rodzimego soccera. Materiał archiwalny dość rozległy więc jest z czego wybierać, a przecież wynalazków w naszej kolorowej rzeczywistości było zawsze wiele. W świadomości polskich kibiców gry w tzw. „gałę’’ funkcjonują rozmaite legendy, które za sprawą głównych bohaterów kojarzą się nam bardzo różnorodnie. Jak najłatwiej stać się bohaterem masowej wyobraźni? Kilka błyskotliwych bramek w ważnych meczach, upodobanie do nieszablonowych dryblingów, kilka nocnych imprez, jakiś strzał życia w meczu o stawkę i mamy gotową historię piłkarza o którym będzie mówiło się przez lata przy piwie i na pogrzebie u kolegi z wojska. Taki piłkarski delikwent może również mieć dość nietypowe warunki fizyczne, twarz „mędrca”, ciekawą przeszłość i już mamy kandydata do „piłkarskich oskarów”.
Gdybyśmy mieli przeprowadzić ogólnonarodowe referendum w którym to należałoby opowiedzieć się za piłkarzem, którego NIE wyślemy w kosmos by był wizytówką naszego futbolu to kto nie miałby szans? Proste zadanie. Mógłbym jednym tchem wymienić tuzin nazwisk ale pozwolę sobie rozpocząć od Grzegorza „Drewnopulosa” Rasiaka. Pewnie wielu z Was na dźwięk jego nazwiska uśmiecha się porozumiewawczo przywołując w pamięci jego sympatyczną sylwetkę…
Grzegorz Rasiak karierę piłkarską zaczynał w Olimpii Poznań. W sezonie 1996/97 zaczął grać w Warcie Poznań, gdzie spędził ponad dwa lata. Następną drużyną Rasiaka był GKS Bełchatów. W sezonie 2000/01 grał w Odrze Wodzisław, po roku przeszedł do klubu, z którym odnosił największe sukcesy – do Dyskobolii Grodzisk Wlkp. Przez trzy sezony grania w Grodzisku zagrał 66 spotkań, w których strzelił łącznie 34 gole. Tworzył z Andrzejem Niedzielanem parę bramkostrzelnych napastników. Jego 192 cm wzrostu i zupełnie przyzwoita koordynacja ruchowa sprawiały, że Grzegorz zupełnie nieźle odnajdował się w polu karnym rywali.
Jakość zdjęcia okrutna. Rasiak szykuje się do strzału głową!
W 2004 roku pozyskał go włoski klub AC Siena. Okazało się, że Rasiak nie mógł grać, bowiem przekroczony został już limit obcokrajowców w kadrze zespołu. Ostatecznie trafił do angielskiego klubu ligi Championship Derby County. W pierwszym sezonie strzelił 16 bramek w 35 meczach co wywołało spore zainteresowanie pośród klubów na Wyspach. 31 sierpnia 2005r. został zawodnikiem Tottenhamu Hotspur FC i ta wiadomość wprawiła polskich kibiców w dość spore zdziwienie… Jego piłkarski talent nie znalazł jednak uznania u ówczesnego trenera Martina Jola i rozegrał zaledwie osiem niepełnych spotkań. Niemniej efektowny wpis w piłkarskim CV został odnotowany. Od lutego 2006 roku wypożyczony do Southampton, a później definitywnie wykupiony za 2mln funtów. Sezon 2007/2008 to kolejne wypożyczenia najpierw do grającego w Premiership Bolton Wanderers (7spotkań, 0 bramek), a sezon później do 2 zespołu Championship, Watford F.C. Mimo problemów ze zdrowiem Rasiak rozegrał udany sezon, a jedna z bramek zdobyta przez piłkarza, strzelona w marcu drużynie Charlton Athletic na 2:2, została uznana Bramką Sezonu 2008/2009 drużyny Watford. Na kolejny sezon Rasiak powrócił do „Świętych’’ rozgrywając 4 spotkania, by pod koniec sierpnia 2009 roku podpisać dwuletni kontrakt z Reading F.C. występującym w Championship. Pobyt na Wyspach dobiegł końca i trzeba go uznać za zupełnie udany jak na polskiego napastnika. 28 sierpnia 2010 roku podpisał kontrakt z cypryjską drużyną AEL Limassol i tam też gra do chwili obecnej wygrzewając stare kości w promieniach słońca. W reprezentacji Polski zadebiutował 10.02.2002 r. z Wyspami Owczymi u selekcjonera, który był wielkim zwolennikiem futbolu na TAK. Grzegorz Rasiak rozegrał 37 meczów, strzelając 8 bramek. Mi osobiście w pamięci utkwił sierpień roku 2005, kiedy to został najlepszym piłkarzem turnieju im. W. Łobanowskiego oraz królem strzelców (zdobył 3 bramki: 1 w półfinale z Serbią i 2 w finale z Izraelem). Podczas tego turnieju „aklimatyzowałem’’ się w Bieszczadach, próbując miejscowych specyfików przedłużających młodość. Jakież było moje zdziwienie gdy oglądając finał z Izraelem byłem świadkiem „dnia konia’’ w wykonaniu Rasiakowym. Był to jeden z najbardziej nieprawdopodobnych dni w moim życiu.
W czym tkwi sekret popularności bohatera mojego drewnianego wpisu? Przecież były setki polskich piłkarzy, którzy nie mogli nawet marzyć o osiągnięciach Rasiaka. W Groclinie razem z Niedzielanem stworzył naprawdę piorunujący duet, który w Ekstraklasie siał popłoch. Wicemistrzostwo Polski z tym zespołem, świetne występy w Pucharze UEFA, 8 bramek w kadrze, przez długi czas ceniony w angielskiej Championship. Jaka jest więc przyczyna tej ogromnej popularności, która nijak się miała do jego kariery? Cóż, zaryzykuję tezę, że stało się tak głównie za sprawą jego warunków fizycznych i specyficznej aparycji. Szlachetne 192 cm wzrostu, długie kończyny i dość intensywne podobieństwo do Kudłatego z kreskówki o psie, sprawiły że „Rasianildo” stał się kimś więcej niż polskim kopaczem. Narodziła się postać, która dorobiła się niezliczonej maści barowych dowcipów i piosenek. Jego sztandarowy pseudonim był związany z przymiotnikiem drewniany, który był i jest odmieniany we wszelkich możliwych kombinacjach. Wiadomą kwestią jest, że my Polacy w złośliwościach jesteśmy wybitni i ofiarą takiego stanu rzeczy stał się właśnie osławiony już na wszystkich kontynentach Grzegorz ''Drewnialdinho'' Rasiak. Nie zapominajcie o jednym, on jeszcze nie skończył kariery...
A poniżej najpiękniejsza bramka Angelosa Drewnidasa.
|
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Autor bloga.
Blogi, które robią mi dobrze.
Czytając tego bloga musisz wiedzieć, że:
Konkret meila napisz do mnie może.
Poopcooolturowy kocioł.
Sportowy Świat
Tam bywam nader często.
Tagi
![]()
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||