W obliczu postępującej fascynacji basketem spod znaku NBA i piłką kopaną, zacząłem płodzić grafomańskie wersety! Czytelniku Drogi nalej sobie odrobinę i pozwól mi zająć Twą wysublimowaną uwagę przez dosłownie chwilę ...

Wpisy z tagiem: marcin najman

niedziela, 06 listopada 2011

Space Jam jako blog tematycznie usportowiony nie zwykł ograniczać się tylko do curlingu i skakania w worku, a i na temat Marcina „El Pipy” Najmana swoje zdanie ma! Moje spostrzeżenia z wczorajszej farsy odkrywcze raczej nie są, ale światło dzienne ujrzeć niewątpliwie muszą.  Choć nie zwykłem kopać leżącego, a już tym bardziej ze „złamanym piszczelem” to nadmienić wypada, że z Marcina komik jest nie byle jaki.

 





Jakim cudem Najman jest konsekwentnie dopuszczany między ringowe liny i ma szanse ośmieszać się z kolejnymi  rywalami, którzy również lata świetności mają dawno za sobą? Marketing Panie, marketing. Nikt tak  walki nie nagłośni w mediach rozmaitych jak właśnie on. Chlapnie parę barwnych określników na wszystkie strony, obrazi tego z tamtym i jeszcze kilku sobie podobnych, a i bez skrępowania żadnego wyzwie najbliżej stojącego na kolejną walkę stulecia. Jego celebrycka natura często bierze górę nad rozsądkiem, ale przecież o stan konta dbać trzeba i dziwić się tutaj zupełnie nie powinniśmy. Nie zmienia to jednak faktu, że w swych dążeniach do bycia czempionem Marcin „El bycze jajo” Najman jest co najmniej żenujący. Ktoś mu kiedyś wmówił, że jest zupełnie nieźle zapowiadającym się bokserem i nieszczęśliwy splot okoliczności utwierdził go w tym przekonaniu, a dalej już poleciało…

 


 

A propos wczorajszego „widowiska” to przyznać muszę, że ubawiłem się po stokroć. Spodziewałem się jakiegoś latającego cyrku na ringu, ale to co zobaczyłem przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Rywal Marcina jest powszechnie znany, ale nie wymienię go tutaj z nazwiska bo to jest kwestia drugorzędna zupełnie. Ważne jest tylko to, że kolejny epicki bój Najmana stał się faktem i będzie jeszcze długo żywy w barowych anegdotach. Ta 58 sekundowa walka już po wsze czasy będzie mi się kojarzyła z siejącymi postrach podwórkowymi low-kickami i z bezcenną miną Marcina tuż po. Nasuwa się konkluzja wiadoma, że tyle w Jajmanie jest  testosteronu co mięsa w parówce. Sztukę samozawstydzenia ogarnął do perfekcji i coś mi mówi, że to jeszcze nie jest koniec. Jeśli jeszcze kiedykolwiek bohater mojego rezolutnego wpisu wejdzie na ring to wiedzcie, że coś się dzieje…

 

A kilka tygodni przed walką, wypowiedź Marcina utrzymana była w następującym tonie!

 


 

 

22:00, shuygiven
Link Komentarze (2) »
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi
stat4u
Blogi Sportowe
Najlepsze Blogi


SportowyŚwiat.com