Wpisy z tagiem: Rajon Rondo
niedziela, 23 maja 2010
Wrażenia z wczorajszego widowiska na Santiago Bernabeu opiszę popołudniem. A tymczasem kilka słów na temat Boston Celtics. Wygrana 4-2 konfrontacja z LeBronem i jego świtą odeszła już do lamusa ku mojej nieposkromionej uciesze, a plan minimum został zrealizowany. Nie zniósłbym gdyby Wasza Pyszałkowatość czytaj Sam Wiesz Kto zakończył ten sezon jakimś spektakularnym sukcesem, a tymczasem to co wyczyniają Celtowie przechodzi moje najśmielsze oczekiwania i zanosi się na finał LA Lakers vs Boston. Fortuna sprzyja Zielonym wprost nieprawdopodobnie bo gdy Magicy odprawili (po 4-0 ) łatwo Bobcatsów i Jastrzębie wszyscy zastanawiali się czy to przeciwnicy tak cieniowali czy Czarodzieje są w bajecznej formie. Każdy kibic NBA ostrzył sobie zęby na kosmiczną i wyrównaną rywalizację z Bostonem, a po dzisiejszej pewnej victorii Celtów w rywalizacji do czterech zwycięstw jest już 3-0 i finał jest już o krok.
W dzisiejszym meczu mieliśmy znów zespołowość i rzetelną skuteczność strzelecką pod kierunkiem Rajona Rondo, która pozwoliła zakończyć mecz wynikiem 71-94. A Magicy? Cóż, brak dynamiki, ambicji, lider w osobie Howarda chyba jest już myślami gdzieś na Seszelach, a i pozostali kompani ''niedoli'' pogodzili się ze swoim losem w tegorocznych playoffach. Przed rywalizacją z Zielonymi Marcin Gortat w jednym z wywiadów rzucił: -Nie chcę słodzić sobie samemu, ale jestem w Orlando od 3 lat i nigdy nie widziałem tak skoncentrowanej ekipy. Drużyna, która walczy na 100% i ma tylko jeden cel. Dwight zwykł zawsze robić sobie żarty i się wygłupiać, ale teraz nawet on jest skupiony. -Mieliśmy słabych rywali ale naprawdę jesteśmy bardzo mocni. Wniosek jest taki: niech Dwight trochę pożartuje to może sprawią trochę kłopotu Celtom, a najwyższą formę Magicy mieli chyba przy okazji potyczek z Atlantą gdy gromili 20-kilkoma punktami w każdym meczu aż miło. Reasumując to kibicuję tylko Celtom i oglądam każdy mecz w tegorocznych playoffs by choć odrobinę poczuć atmosferę tego amerykańskiego koszykarskiego snu. A zbliżający się finał NBA 2010 zapowiada się co najmniej elektryzująco! Beat L.A! Jeszcze jedno. Pan Marcin Gortat niech poszuka sobie angażu w klubie gdzie trener wykazuje się myśleniem, bo to co dziś wyczyniał na ławce Stan Van Gundy wołało o pomstę do nieba. Na pomeczowej konferencji winę za przegrane spotkania wziął na siebie tłumacząc się, że największym zawodem dla niego było to, że nie przygotował drużyny należycie do spotkania. Bez komentarza.
poniedziałek, 10 maja 2010
Ilekroć poczynię wpis przed meczem Celtów Ci sumiennie wygrywają. Wyrównali stan rywalizacji na 2-2 i zaryzykuję tezę, że jeszce jakąś magiczną iskrę są w stanie z siebie wykrzesać. A Mr. Rondo zapodał nam osiągnięcie doprawdy imponujące 29 punktów, 18 zbiórek i 13 asyst. Jego gra jest frajdą dla oczu, a nade wszystko jest wielce efektywna dla drużyny. CLE rzuciło tylko 87 punktów więc trza przyznać, że i formacje defensywne wyciągneły wnioski z pierwszego meczu w Bostonie. Oby konsekwencji im nie zabrakło.
Publika w Bostonie skandowała ''MVP MVP MVP'' i bynajmniej nie chodziło o LeBronka J.
Phoenix Suns już czeka na Lakersów (mam nadzieję ) w finale konferencji zachodniej więc będzie się działo. Tak więc KA ŁA BAN GA! A Boston Cetics prawie jak Wojownicze Żółwie Ninja (tym piątym niech będzie Wasza wyobraznia :P )
|
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Autor bloga.
Blogi, które robią mi dobrze.
Czytając tego bloga musisz wiedzieć, że:
Konkret meila napisz do mnie może.
Poopcooolturowy kocioł.
Sportowy Świat
Tam bywam nader często.
Tagi
![]()
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||