Wpisy z tagiem: I love Celtics
czwartek, 06 października 2011
My, entuzjaści NBA za kilkanaście dni będziemy odczuwać dość solidnych rozmiarów dyskomfort. Od wielu, wielu lat końcówka października wiązała się ze startem rozgrywek, a obecna sytuacja w tej materii pozostawia wiele do życzenia. Liga ruszy gdy kompromis między zainteresowanymi stronami stanie się faktem, ale równie dobrze możemy spodziewać się historii w której to synowie Michaela Jordana poprowadzą, powiedzmy Toronto Raptors do mistrzowskiego tytułu. Przybliżony czas realizacji tego i tamtego przedsięwzięcia jest bliżej nieokreślony, a prawdziwi fani basketu muszą póki co obejść się smakiem. Wpływu na pewne kwestie nie mamy żadnego, a żyć trzeba.
Można by rzecz, że Eric to fan pełną gębą, a dalszy ciąg wyglądał tak. Po blisko sześciu latach odsiadki Amerykanin miał powiedzieć: „Trzy lata to kawał czasu. Wtedy przed sądem sobie żartowałem, a sędzia i prokurator się na to zgodzili. Uważam, że ich zachowanie było wielce nieprofesjonalne”. Ten nietuzinkowy wielbiciel talentu Birda wyjawił również prawdę dość bolesną: „Jestem prawie przekonany, że Larry ma mnie za idiotę. Moja rodzina tak mnie ocenia, to pewnie On także. Miałem jednak dzięki temu swoje pięć minut sławy”. Znając amerykańskie prawodawstwo to pewnie Torpy wyjdzie nieco wcześniej za dobre sprawowanie, być może już nawet po 23 latach na cześć wiadomo kogo. Nawet jeśli dla niektórych ta opowiastka jest dość tragikomiczna w odbiorze, to trzeba jeszcze raz uwypuklić miłość Erica do ukochanego Celta, bo musi to być uczucie wielkiego kalibru, zupełnie nieporównywalne do niczego.
Gdyby Eric Torpy był fanem Roberta Parisha to wiecie o jaki „bonus odsiadkowy” mógłby apelować…
sobota, 05 czerwca 2010
Pierwszy mecz to już historia. Celtowie dostali w dupę 102-89. Brakowało lidera z prawdziwego zdarzenia, bo ani Rondo, ani Pierce, ani Garnett nie mieli tzw. dnia konia... A Lakers dynamicznie, agresywnie i z mocnym pierdolnięciem w newralgicznych momentach meczu.
Nie obwieszczajmy końca zielonych, bo to dopiero pierwszy mecz rywalizacji, a wszystkie daleko idące wnioski i przewidywania na chwilę obecną są psu na budę. Fakt, jestem trochę rozgoryczony padliną, którą zagrał Green Team, ale nie ma tego złego. To mimo wszystko będą niezapomniane finały!
I wszystko w temacie! Ku pokrzepieniu przed grą numer 2!
|
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Autor bloga.
Blogi, które robią mi dobrze.
Czytając tego bloga musisz wiedzieć, że:
Konkret meila napisz do mnie może.
Poopcooolturowy kocioł.
Sportowy Świat
Tam bywam nader często.
Tagi
![]()
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||