W obliczu postępującej fascynacji basketem spod znaku NBA i piłką kopaną, zacząłem płodzić grafomańskie wersety! Czytelniku Drogi nalej sobie odrobinę i pozwól mi zająć Twą wysublimowaną uwagę przez dosłownie chwilę ...

Wpisy z tagiem: reprezentacja polski

poniedziałek, 14 maja 2012

 

Biało-czerwone trio z żółto-czarnej Borussii Dortmund, konsekwentnie i bez pardonu porusza wyobraźnię kibiców w dorzeczu Wisły. Zachwytom i radosnym podrygom nie ma końca, bo oto Robert Lewandowski w sobotnim meczu przeciwko ulubionemu już Bayernowi Monachium, zapakował 3 (słownie trzy) bramki, a piłkarskie splendory dopiero przed nim. Tego polskiego miodu w ekipie BVB jest zdecydowanie więcej. Kuba Błaszczykowski popisał się asystą i w swoim stylu wywalczył również rzut karny, czyli reprezentacyjny kapitan jak malowany. Mało wrażeń? Ofensywnie usposobiony defensor w osobie Łukasza Piszczka również popisał się kluczowym podaniem, a końcowy wynik brzmiał 5-2 dla ferajny Jurgena Kloppa. Puchar Niemiec dołączył w Dortmundzie do mistrzowskiej patery za ten sezon, a nienasycona Borussia ma powodów moc, by świętować na potęgę. Bayern na tydzień przed finałem Ligi Mistrzów został znokautowany. Nie żadne tam fartowne 1-0, ale prawdziwa żółto-czarna demonstracja siły. Markotne miny miały te wszystkie Robbeny i Gomezy. Niech o randze wydarzenia świadczą dwa dość wymowne fakty. Od połowy lat 90 nie zdarzyło się drużynie z Monachium, by przez dwa sezony z rzędu nie wywalczyła żadnego krajowego trofeum. Borussia w tym sezonie pokonała Bayern już trzykrotnie, a w sumie wygrała już pięć ostatnich meczów z Bawarczykami. Bilans bramkowy to wybitne 12-3. Kompleks  może jakiś?

 

Nie istotne to wcale w tym momencie. Najbardziej wartką kwestią jest teraz "zmiana dresu klubowego na odzienie reprezentacyjne"... Ta zachłanność na sukcesy, Polaków z Dortmundu powinna uzewnętrznić się za trzy tygodnie na rodzimych murawach. Nie będę obwieszczał prawd już obwieszczonych, ale jak ja, mam nie wierzyć w pomyślny bieg wydarzeń z udziałem Orłów Smudy? Kto ma zachwiać hierarchią pośród możnych europejskiego futbolu? W czym jesteśmy gorsi od Koreańców z Południa w 2002 roku? Może brzmi to dość banalnie, a i nawet trąci fantastyką paranoidalną. Tak, wiem... Ale gdy Polacy niszczą Bawarczyków naszpikowanych gwiazdami nie byle jakimi, to co ja u diabła mam sobie myśleć? Niech nastąpi w końcu ten kulminacyjny moment w nowożytnej historii rodzimego piłkarstwa. Niech stanie się jasność. Wierzę i wierzyć będę.


 


 

 

Według hitowych informacji od człowieka, który na reprezentacyjnych zgrupowaniach słodzi herbatę Franciszkowi Smudzie, skład na inauguracyjne spotkanie z Grekami ma wyglądać właśnie tak!

 

 

    Szczęsny


  Piszczek  Piszczek  Piszczek  Piszczek

 

 

Kuba      Kuba        Kuba      Kuba

 

                        

    Lewandowski    Lewandowski

 

 

 

 

Dygresja poboczna. Ja sobie nie przypominam, by kiedykolwiek 3 (słownie trzech) Polaków, tak intensywnie decydowało o losach zagranicznego klubu, który znajduje się na futbolowym świeczniku. Może ktoś z Was ma jakiś pomysł? Mało tego, ale magazyn "Kicker" wybrał wyżej wymienionych z nazwiska, do jedenastki sezonu 2011/2012 i to jest naprawdę coś wyjątkowego! Tutaj w te pędy, wypada otworzyć coś mocniejszego i wypić zdrowie tych trzech muszkieterów, a i powodów do kolejnych toastów w najbliższej przyszłości nie powinno nam zabraknąć. Forza Polonia!

poniedziałek, 05 marca 2012

Korzystając z faktu, że TVP SPORT zaczyna powoli wprowadzać nas w klimat czerwcowego turnieju, obejrzałem wczoraj retransmisję meczu Niemców z Francuzami. Nasi zachodni sąsiedzi wystąpili bez Lahma, Podolskiego, Schweinsteigera, Gotzego i Mertesackera. Posługując się terminologią piłkarską to Szwabersi zagrali coś na kształt piachu i w efekcie mecz przegrali 2-1. Francuzi dla odmiany mogli się podobać, pokazując tym samym, że będą rozdawać karty podczas Euro. Wygrać z Niemcami na wyjeździe, to zawsze budzi szacunek, a kilka akcji "Les Blues" mogło wprowadzić kibiców w euforyczny nastrój. No i ten  Nasri pięknie kręcił spanikowanymi Germanami. Nie umiem się nie ekscytować tym, co się wydarzy na polsko-ukraińskich boiskach…

 

Koniecznie muszę podkreślić wątek szmaciany, bo to detal dość mi bliski. Już podczas meczu Polska-Francja (czerwiec 2011 roku) zachwycałem się nowymi strojami piłkarzy z kraju nad Sekwaną. Firma z łyżwą w logo przejęła tamtejszą reprezentację i ubrała ich w bajeczną, specjalnie dedykowaną kolekcję. Wszystko stylizowane na piłkarskie kostiumy z lat bardzo odległych. Odzienie świetnie profilowane, klasyczna kolorystyka, interesujący minimalizm i te kołnierzyki. Te trykoty fantastycznie mogłyby się sprawdzić jako odzież casualowa dla mas i uważam, że będzie to najbardziej pożądana koszulka na mistrzostwach. Kieruję się tylko względami estetycznymi, a gdy do tego dołożymy jeszcze ewentualny sukces  Francuzów, to może to być świetny interes dla amerykańskiego koncernu odzieżowego!

 

 


 

 

Wariant niebieski również prezentuje się okazale!

 

 

 

 

 

 

 

 

Nasze koszuliny z Orłem na wprost, jakieś ostatnie może nie są, ale jako współorganizator całego party, powinniśmy mieć chyba coś bardziej interesującego. A tak gramy w taśmowych modelach a'la stara Portugalia, Turcja czy Spartak Moskwa. Biało–czerwona husaria choć nie jest może jakimś łakomym kąskiem jeśli chodzi o względy marketingowe, to mimo wszystko uważam, że powinno być w tej materii znacznie lepiej. Kibiców utożsamiających się drużyną pewnie się "kilku" znajdzie, a populacja zakochanych w futbolu, nieco sceptycznych Polaków również liczna... Pięknie byłoby gdybyśmy mieli odzienie stylizowane na stare dzieje, koniecznie oczywiście z roku 1974. Ot taki ukłon firmy z łyżwą w tytule w naszą skromną stronę. Diabeł tkwi w szczegółach mówią, a opieszałość decyzyjnych person w PZPN, bodajże już po raz pięćsetny jest bardziej niż dostrzegalna. Prawdą oczywistą jest fakt, że interes sponsora jest  wartością nadrzędną, a rodzima FEDERACJA jest tylko klientem jednym z wielu i to klientem nie wyposażonym w jakąkolwiek formę biznesowej asertywności. Czepiam się w sumie, bo mogliśmy grać na granatowo. Najważniejsze, że orzełek wrócił na właściwe miejsce! Amen.

 

 

 

 

 

 

 

A propos rzeczonego Spartaka Moskwa... 

 

 

 

Obyśmy w czerwcu nie rozmawiali już o wątkach pobocznych...

 

środa, 29 lutego 2012

 

Na temat reprezentacji w kontekście czerwcowych mistrzostw powiedziano i napisano już wiele. Dyskusje trwają w kilku palących kwestiach i trwać będą jeszcze bardzo długo. Kadra nam się z wolna klaruje, stadiony pięknieją, forma drużyny rośnie, a nasz dumny selekcjoner przygotowuje taktyczne zasieki na grupowych rywali. Pompowanie euro-balonu trwa w najlepsze, a karuzela kręci się coraz szybciej. Oczekiwania są bardzo duże i tego faktu nie zmienia nawet najniższe miejsce w rankingu FIFA (70), jakie zajmujemy obecnie pośród wszystkich uczestników imprezy. Polska mimo wszystko jest nacją piłkarską i do pierwszego gwizdka nasz rozsądek będzie usytuowany gdzieś w okolicach kostek. Przebieg kolejnych meczów wszystko zweryfikuje, ale tym razem będzie inaczej, będzie wyłącznie tak jak sobie to wymyśliliśmy i wyśniliśmy. Łasi jesteśmy na te piłkarskie delicje, ale czy można nam się dziwić. Zostało 100 dni!

 

 

 

Dziś konfrontacja z Portugalią na pachnącym nowością Stadionie Narodowym. Podobno komplet biletów wyprzedany i dwunasty zawodnik będzie nam sprzyjał bez względu na rozwój wypadków. Interesująco będzie zobaczyć naszych reprezentantów na tle przyjezdnych, którzy kilka tygodni temu pokonali w towarzyskim spotkaniu samych Hiszpanów 4-0 i przy sprzyjającej koniunkturze na Euro, mogą zajść bardzo daleko. Przydałby nam się dziś korzystny rezultat, który mógłby wzmocnić sferę mentalną naszych „niezłomnych” i zapewniłby trochę szeroko rozumianego spokoju w ich bezpośrednim otoczeniu. Korzystając z okoliczności to przyznam się Wam do czegoś wstydliwego. Dość specyficzny to rodzaj zboczenia, ale muszę się uzewnętrznić. Oglądanie naszych kadrowiczów, sprawia mi zawsze wiele przyjemności nie bacząc na rozstrzygnięcia, a gdy już zwycięstwo goni zwycięstwo to potrafię się w tym nieco zapomnieć. Nie wiem czy ten zbiór personalny pod wodzą Smudy gwarantuje nam sukces, ale wiem, że za ambicję, zaangażowanie i wolę walki należy się chłopakom szacunek i przede wszystkim wiara w pomyślny bieg wydarzeń. Apeluję do malkontentów o zaniechanie biadolenia. Czas podsumowań nastąpi, ale póki co, to ten właściwy strumień pozytywnej energii powinien powędrować w kierunku biało-czerwonych. Ta dziecinna wprost naiwność pozwala mi wierzyć, że tym razem przydarzy się kilka historycznych momentów.

piątek, 02 grudnia 2011

 Nie z takich grup się nie wychodziło, ale po kolei...

 

 POLSKA

 

 

GRECJA

 

 

 

 

ROSJA

 

 

 

 

CZECHY

 

 

 

 

Ta wnikliwa analiza potencjału wylosowanych drużyn, nasuwa bardzo wiele daleko idących wniosków. Konkluzje nie są to jakieś turbo błyskotliwe, ale wynikają z logicznego ciągu zdarzeniowego. Potencjałem piłkarskim wymienione ekipy dysponują zbliżonym i awansować może zdecydowania każdy. My się cieszymy, oni też się cieszą. Do czerwca wszyscy będą żyli nadzieją i wiarą, że z tej grupy nie można nie wyjść. Co mają począć Ukraińcy?! Choć rywali mają z piłkarskiego topu, to jednak 3 mecze i adieu. W naszym przypadku ryzyko znalezienia się w fazie pucharowej jest poważne i koniecznie trzeba wykorzystać tą sprzyjającą koniunkturę. To my jesteśmy gospodarzami, to my gramy z dwunastym zawodnikiem i to my powinniśmy  wyzbyć się hurra optymizmu, a skupić się na rzetelnej pracy przed turniejem. Pisząc My używam skrótu myślowego, a mam na myśli nasz zespół narodowy, który swoje piłkarskie argumenty również posiada...

 

 

Mecz otwarcia, mecz ostatniej szansy i mecz o honor, a to przecież nie musi być reguła nam przypisana. Już widzę tłum narzekaczy i zblazowanych frustratów, którym nie w smak tacy rywale i woleliby szybkie 3-0 z Niemcem, a i poszydzić mogliby wtedy bez opamiętania. Prawda jest taka, że z kim byśmy nie grali i z kim byśmy nie wygrali, to i tak kpinom nie będzie końca. Taka nasza skołatana, spolszczona mentalność. Reasumując to fortuna nam dziś wybitnie sprzyjała i trzeba zrobić wszystko, by awans stał się faktem.

 

piątek, 18 listopada 2011

 

2 grudnia w Kijowie "sierotka Marysia" rozlosuje grupy na Euro 2012 i patrząc na konstelację drużyn, którym nie straszne są wschodnie rubieże barbarzyńskiej Europy, wypada odczuwać pewnego rodzaju niepokój. Tegoż niepokoju nie należy mylić z paniką, jeszcze nie teraz. 16 finalistów zostało podzielonych na 4 koszyki, a wszystko obrazuje poniższa grafika. Przed zabawą we wróża Macieja należy wziąć głęboki oddech i zwilżyć gardło czymś płynnym, bo potencjał niektórych ekip, mówiąc delikatnie pobudza wyobraźnię! Podobno wiara w sukces czyni cuda, ale czy ma to zastosowanie względem naszej (nie PZPN-u) reprezentacji?

 

 

To pospekulujmy. Grupa na mistrzostwa, która mogłaby grozić nam kompromitacją i trwałym urazem psychicznym, wywołuje raczej potrzebę wyrzucenia z siebie kilku wulgaryzmów i jest dość prawdopodobna. A nawet gdyby sam Wojtek Kowalczyk z posłem Koseckim, zafundowali sobie powrót do przeszłości poprzedzony solidną liposukcją, to i tak piłkarski gwałt może stać się faktem!

 

Przysłowiowa grupa  nagłej śmierci wyglądać miałaby tak: Polska, Niemcy, Portugalia, Francja.

Zakładamy najgorsze. Każda ekipa przyjeżdża w najmocniejszym składzie, szaleńczo zmotywowana z wielką wiarą w końcowy sukces. Jak to się ma do naszej zawadiackiej husarii? Z Niemcami 0-4,  z Cristiano Ronaldo i jego paziami oby nie 6-2, a z nieobliczalną Francją być może 1-3. Stany depresyjne, majaki rozmaite i kozetka u psychologa byłyby smutną konsekwencją tych mistrzostw. Przepraszam, stadiony nam zostawią piękne i te cudowne wierzby mazowieckie też raczej zostaną na swoim miejscu.

 

 

Teraz wariant optymistyczny, który mógłby zwiastować fazę pucharową. Grupa marzeń: Polska, Rosja, Grecja, Czechy. Tutaj nie pokuszę się o przewidywanie wyników, ale jestem przekonany, że wymienione zespoły dysponują potencjałem zbliżonym do naszego. Niech 12 zawodnikiem będzie publika, a i jakiś kulawy arbiter w jednym czy drugim meczu wygwiżdże sporną decyzję na naszą korzyść. UEFA wyda mam nadzieję, odpowiednie dyrektywy sędziowskie, że gospodarzy traktować należy ulgowo i z sympatią, bo co to za mistrzostwa gdy polscy i ukraińscy kibice nie będą mieli komu kibicować…  Michel Platini doskonale zna miłość Polaków do grillowania w porze letniej i jeśli nasza reprezentacja się potknie nie wtedy kiedy trzeba, to bojkot Euro wcale nie musi być wykluczony.

 

 


 Wnioskuję, że będzie co oblewać.

 

No i teraz czas na moją grupę, taką którą wspominalibyśmy latami! Bo jak nam Polakom naprawdę coś się chce, to nigdy nic nie wiadomo. Wymyśliłem sobie taki los dla naszych Orłów: Polska, Anglia (rywal wymarzony, znany, lubiany i taki na własnej krwi wyhodowany; kiedy jak nie na mistrzostwach należy ich obić), Grecja (na kimś sobie trzeba ten bilans bramkowy wypracować, a i Jacek Gmoch miałby swoje pięć minut chwały), Czechy ( wolę chyba ich niż Irlandczyków, są rachunki do wyrównania z Pepikami;  kolejna ekipa z wysp na podmęczonych Polaków nie byłaby korzystną perspektywą). Wszystkich sceptyków proszę o opamiętanie się w wieszczeniu czarnych scenariuszy. Futbol jest dość irracjonalną dziedziną życia i naprawdę wypada wstrzymać się z osądami do końca czerwca. Reprezentację mamy wszakże tylko jedną! Pozostaję mieć również nadzieję, że piłkarscy bogowie nie odwrócą się od nas w najbardziej nieoczekiwanym momencie. To właśnie Polska była 123 lata pod zaborami i ta dziejowa sprawiedliwość chyba powinna zostać teraz nieco wyrównana…

 

 

Mała dygresja. Grupa śmierci bez naszego udziału mogłaby również wyglądać tak: Hiszpania, Niemcy, Portugalia, Francja. Zestawienie dość wyrównane i chyba każdy wynik byłby możliwy. Mimo, że logika wskazuje do awansu Hiszpanów i Niemców to wiadomo, że specyfika turniejowa czasem płata faworytom figle. Cristiano Ronaldo jest chyba w życiowej formie i Portugalia może na mistrzostwach dobić się do fazy medalowej. Poczekajmy jednak z końcowymi wnioskami do losowania, bo węszę tutaj wiele piłkarskich klasyków. Na marginesie dodam, że kiedyś nawet Grecja była Mistrzem Europy...

 

Ku pokrzepieniu serc naszych.

 


poniedziałek, 14 listopada 2011

Podczas sobotniego szorowania wanny naszła mnie pewna, dość błyskotliwa w swej treści konkluzja. Czy zaskakująca?

 

W takich koszulkach to my tego Euro jednak nie wygramy! Grę może i pięknie nam poukłada Smuda Franciszek, a Robert Lewandowski stanie się kandydatem do wyniesienia na ołtarze, ale ta stonka w konfiguracji z podobizną Grzegorza zwiastuje kłopoty!

 

 

Zrozumieć w tych działaniach logikę PZPN-u mogą już chyba tylko prawdziwe orły...

wtorek, 08 listopada 2011

Miałem sobie darować, ale jakiem kibic pełnokrwisty po prostu nie umiem milczeć w tej dość istotnej materii. Firma z łyżwą w logo, która jest sponsorem naszej dumnej i butnej reprezentacji, zaprezentowała dziś stroje w których na Euro pokażemy miejsce w szeregu Angliom i Holandiom. Każdą koszulinę wyprodukowano z ośmiu plastikowych butelek, spodenki natomiast z pięciu. Pięknie i szlachetnie, to się chwali. Kolekcja utrzymana w tonacjach bieli i czerwieni, czyli żadnych granatowych ani czarnych wstawek tutaj nie uświadczymy. Też zacnie. Trykot piłkarski waży 149 gramów i jest podobno najlżejszym wyprodukowanym w historii. Wykorzystany tutaj materiał jest o 110% bardziej wytrzymały i ma znacznie lepszą przepuszczalność niż dotychczas stosowany. O kosmicznym systemie odprowadzania wilgoci i równie doskonałej wentylacji nie wspominając. Myślisz sobie - wow, nic tylko być rewelacją turnieju.  Dobrze myślisz.

 

 

No i kolejna szopka stała się faktem... Koszulki mają łyżwę na piersi, numer na wątrobie i nowe logo pzpnu, a nie mają białego orła w koronie! Osobiście to dobrze, że mam koszulki reprezentacyjne z lat poprzednich, bo ten obecny wariant bez orzełka to profanacja i wstyd. Równie dobrze zamiast logotypu "pezetpeenerdowskich" knurów, mógł pojawić się avatar biedronkowych dyskontów. Piłkarze reprezentują naród, nie federację i to jest agrument koronny, którego nie sposób podważyć. Prezes Lato i jego wierny paź Zdzisław "Degustator" Kręcina, pewnie na wigilię stukną się jajeczkiem, bo o tradycji pojęcia żadnego nie mają i to jest prawda wielce bolesna! Mam nadzieję, że to tekstylne faux pas szybko zostanie poprawione, bo tak być przecież nie może! Jeśli zaś to nie nastąpi, to równie dobrze możemy naturalizować Japończyka, Eskimosa i jakiegoś utalentowanego Hiszpana, a konsekwencją tych ruchów niech będzie koszulka z logo ONZ!

 


Oj pewnie będzie cyrk z wykonaniem naszego hymnu, nie wspominając o powołaniach na samo Euro, ale co nas nie zabije to wiadomo jak dalej! Do boju Polsko!

czwartek, 08 września 2011

Taka mnie retrospekcja naszła po wtorkowym, prawie historycznym boju Orłów z Niemcem. I jest to fakt dość pewny. Gdyby Jacek Gmoch miał do dyspozycji kawałek jakiego żółtego flamajstra i wolnego rubina w studio, to on by zacnie zanalizował szyki, znalazł najsłabsze ogniwo i położył głównie nacisk na telemarka Warzywniaka Jakuba. A tak czuję jakiś dziwny niedosyt bo zabrakło naprawdę niewiele...



Jacek Gmoch probably the best specjalist in the world.

 


 


 

A propos samej konfrontacji. Nie spodziewałem się, że mecze podopiecznych Franciszka Smudy mogą być tak emocjonujące.  Czyżby to nasze "piłkarskie oczko w głowie" czytaj reprezentacja, przestawała mieć kompleksy wobec rywali z futbolowego panteonu? Gdyby wróżbita Maciej przed meczami z Meksykiem i Niemcem oznajmił mi, że będziemy grali jak równy z równy, a i przydarzą się dwa remisy, to przyznam się, że popukałbym się w głowę...

Można się czepiać szczegółów, że co by było gdyby Warzywniak miał dłuższe korki, Peszko  wyspał się należycie, a publika na stadionie nieco się zaangażowała w doping... Nie zmienia to jednak faktu, że osiągnięte rezultaty absolutnie nie są ponad stan i zmierza to we właściwym, piłkarskim kierunku. Mam nadzieję również, że do Euro limit horrorów w końcówkach spotkań zostanie wyczerpany i będzie to długo wspominany czerwiec!

 

poniedziałek, 28 marca 2011

Weekend z reprezentacją za nami! Jakiś czas temu zarzekałem się, że do momentu zakończenia Euro 2012 będę gorącym orędownikiem optymizmu Franza Smudy. Spektakl ''Dziady'', który polscy piłkarze wystawili na kartoflisku w Kownie w stopniu znacznym nadwątlił moją odważną deklarację. W dniu jutrzejszym dojdzie do konfrontacji z Grekami w Pireusie. Mecz zostanie rozegrany na pięknej, zielonej murawie i mam nadzieję, że nie dojdzie do greckiej tragedii.


Pozwolę sobie na powściągliwość w obecnym wpisie i pojadę metaforycznym odnośnikiem...

 

 

 

 


Produkty z Biedronki polecają się do masturbacji.


Informacja dla Fantastów. Kurs na Polskę u znajomego bukmachera wynosi 3.40 także nie bać się, częstować się!

poniedziałek, 21 marca 2011

Wiosna stała się faktem!

A nasza kadra rozpoczęła zgrupowanie w Grodzisku Wielkopolskim. Przed nami emocje reprezentacyjne, a tęgie lańsko w najbliższej przyszłości dostaną bracia Litwini i mistrzowie Europy z 2004 roku czytaj Grecy! Do boju Polsko.

 

 

 

 


"Wygrana jest lepsza niż orgazm.

Porażka jest dla mnie katorgą "

Franz Smuda

 

 

 
1 , 2
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi
stat4u
Blogi Sportowe
Najlepsze Blogi


SportowyŚwiat.com