Nie będę Was nękał dziś tekstem wielowątkowym. Pozwolę sobie wrzucić kilka fotografii gracza nietuzinkowego, który swym barwnym sposobem bycia wyrządził lidze NBA wiele dobrego. I gdyby nie równoległa obecność Michaela na parkietach to może i jemu jakiś mistrzowski pierścień przydarzyłby się... Zgodzę się z Wami, również tęsknię za jego grą i tym szaleństwem w oczach gdy miał piłkę w zasięgu ręki. "THE ROUND MOUND OF REBOUND" na stanowisku komentatorskim to jednak nie to samo...









Taki właśnie był Charles Barkley, który nigdy nie miał w zwyczaju być tłem nawet dla Jordana! Fantastyczny w zbiórkach, skuteczny w obronie, potrafił rozegrać piłkę, dryblował doskonale jak na wysokiego, a i jego rzuty za trzy punkty dziurawiły kosz rywali systematycznie. Zainteresowanych odsyłam do archiwalnych nagrań! Klasyka gatunku.