Menu

Space Jam

W obliczu postępującej fascynacji basketem spod znaku NBA i piłką kopaną, zacząłem płodzić grafomańskie wersety! Czytelniku Drogi, nalej sobie odrobinę i pozwól mi zająć Twą wysublimowaną uwagę przez dosłownie chwilę. Życie wszakże składa się z ekscytujących momentów...

Kurwa! Znowu to samo!

shuygiven

Kurz nie opadł po wtorkowych fajerwerkach. Smrodek poligomistrzowy unosi się nad Łazienkowską 3. Prezes Leśnodorski mówi w wywiadzie, że do tej pory to transfery w Legii były jedną wielką improwizacją, ale od najbliższego okienka zimowego to będzie już profesjonalnie i racjonalnie. Żadnych gorączkowych zakupów, super piłkarzy w podejrzanie okazyjnych cenach, teraz już tylko przemyślane kandydatury. Żadnych Helio Pinto, a już tym bardziej Drwalicośtamszwilich. Chłop oszalał? - myślę sobie. Piękne rewelacje nam obwieszcza. Personalnie skład Mistrzów Polski przypominał jakąś lepiankę w somalijskiej wiosce. Czy były względnie rozumne przesłanki, by wierzyć w awans Legii? Oczywiście, że były bo w futbolu przecież nie takie kwiatki się zdarzały. Na wariata można robić wiele rzeczy, tym bardziej udawać grę w futbol.  Nie ważne.

 

 

W spektakularnej historii tego dżemowego bloga, relacji live było od zaje*ania! Słownie cała jedna, ale przy bliskiej sercom kibicowskim okazji! 23 sierpnia 2011 roku Wisła ze starożytnego Krakowa, biła się o Ligę Mistrzów w taki oto równie nieprzeciętnie nadzwyczajny sposób! Ja (AUTOR - Piotr) to ekspresyjnie zanotowałem i w te pędy umieszczam tego odgrzanego kotleta właśnie dziś! Trochę analogii z meczem wtorkowym pewnie Wam się nasunie. Wiadomo, powinniście się przyzwyczaić!

 

 

A było tak. W pierwszym meczu Wisła zwyciężyła 1-0 u siebie i znów podniósł się vivat entuzjastycznie nastawionego tłumu, że kiedy jak nie teraz... A dalej to było już tak!

 

 

 

 


Nie wytrzymałem i postanowiłem poddać się tej magii świąt! Pierwsza relacja live w historii spejsowego dżemu dokonać się musi właśnie teraz. Czuję, że staną się naszym udziałem historyczne chwile. Będzie bijatyka, musi być! Chwil epickich nie zabraknie. Także - JAZZDAAA BIAŁA GWIAZDA. Godz. 20.35 Marcin Żewłakow gładko zaczesany i jakby żelu nałożył więcej niż zwykle, mądrze prawi w studio Nsport, by zachować spokój. Zraszacze na boisku w Nikozji pracują na całego. Puszka złocistego trunku nomier adzin odpalona. Mam dreszcze. Jeśli Wisła strzeli 1 bramkę, Apoel musi machnąć całe 3, by awansować...

 

20.46 Pooooszli. Jednak wolę komentarz Borka i Kowalczyka na Polszmacie. Stadion trochę taki jak w Olsztynie. Małecki na lewej flance swoje gra.

 

20.56 Bravo Wisła. Cały czas grają swój futbol. Wojtek Kowalczyk to był jednak gość, ale dobrze, że prym w komentowaniu wiedzie ten drugi.          

 

21.10 Uff sędzia z nami póki co, ale sytuacja się zaognia. Mój kumpel Michał siedzi w koszarach i umiera z żalu, że nie ogląda najważniejszego meczu dekady. Ta nasza defensywa radzi sobie dość mądrze... Kolejny korner dla Apoelu! Fuck.

 

21.14 A idź Pan w ch...! Pareiko zapodał pięknego swojaka. Pip... pip... pip...

 


 

21.18 Oblężenie Częstochowy i to nie my oblegamy. Bramka na wyjeździe i jesteśmy w domu. Możemy przegrać jedną bramką także gramy Wisełko!

 

21.21 Gdzie jest nasza linia środkowa!? Dopiszę tylko KU..A MAĆ!

 

21.26 Miska Cypru 2010 wygląda tak. Widział ktoś Maora M. ?

 


 

21.29 Wojtek mówi, że ich przytkało. Ma rację. Gdzie jest Frankowski?

 

21.36 Piotr M. eks turbo napastnik Sparty Brodnica napisał właśnie: "Kurwa jak nie potrafi łapać to niech zostawi obrońcy. Ale zjebał... Wisełka już łapie powietrze rękawami".

 

21.43 Pan Jacek Gmoch co to się trochę zna na okolicznym soccerze mówił, że Apoel pokaże swoje atuty u siebie...

 

21.49 Po przerwie. Kibice Apoelu Nikozja podobno rozpoznają Wojtka Kowalczyka, a raczej chyba właściciele lokalnej gastronomii... Dobra grać!

 

21.55 I ..uj bombki strzelił 2-0.

 

21.58 Zostało 30 minut do końca meczu i mimo wszystko do awansu brakuje nam tylko jednej bramki... Borek cedzi słowa i mówi coś o mentalu naszych zawodników, a Manduka sieje spustoszenie w naszym polu karnym. Jak jeszcze raz Wojtek Kowalczyk powie, że miło się ogląda grę Apoelu to przestanie być moim ulubionym piłkarzem!!!

 

22.08 Ailton w boczną siatkę... Jutro słonecznie, jakieś opady mają być, ale nic specjalnego. Za opakowanie kurek (może z 40 dekagramów) zapłaciłem dziś 10zł. Magda Mołek urodziła chłopca. SpaceJam gratuluje! 

 

22.13 GOOOOOOOOOOOOOOOL!! Cezario Wolf! JAAAAZDA BIAŁA GWIAZDA. 72 minuta meczu... 2-1 dla APOELU. Wisła Kraków w fazie grupowej Ligi Mistrzów.

 

22.22 Bravo Siergiej! Bravo ten Pan. 10 minut do końca.

 

22.25 Dziękuję, jakoś się trzymam. Panie Węgier kończ Pan ten mecz!

 

22.32 Przez 16 minut byliśmy w raju... A teraz jestem bardzo, bardzo smutnym człowiekiem za sprawą Ailtona.

 

22.36 KONIEC marzeń o dupie Maryny! Basta. Dziękuję za uwagę wszystkim spragnionym piłkarskiego orgazmu. Ona się ze mnie śmieje, że jestem taki naiwny. Trochę ma racji...


Cypr - ludność 794 600.

Poland -  ludność 38 200 37 i ciągle rośnie.

Czegoś tu kurwa nie rozumiem!!!

 

 

 

Minęły dwa lata! Głowy spuszczone. Constans w temacie...

Nie płacz eLka, bo tu miejsca brak!

shuygiven

Znów mokrą szmatą w ryj! Momenty były, ale wszyscy widzieli, że na chwilę obecną to bliżej nam do piłkarskich prawdziwków niż do super ekstra hiper Ligi Mistrzów! Na specjalną odznakę zuchowską za spierdolenie meczu zasłużył Vrdoljak, Furman i Dossa Junior. Nie napiszę teraz nic konstruktywnego. Mój wczorajszy poranek był dość ciężki. Bardzo porównywalny do tego ranka po meczu Polska-Czechy wiadomo gdzie. We wtorek pławiłem się w swym optymizmie, a od wczoraj topię się w swej naiwności. Przecież miałem okazję przywyknąć? Nie, ja nigdy nie przywyknę do tej piłkarskiej indolencji. Jest we mnie ta sławetna dziecięca łatwowierność i będzie nadal. Tak jestem zaprogramowany. Ta tęsknota za czymś piłkarsko wzniosłym jest we mnie ciągle żywa.

 

 

 

Wczoraj Celtic Glasgow bronił dobrego imienia naszego futbolu i sprostał wyzwaniu. Szachtior Karaganda, to ekipa ze stepów bezkresnych czytaj z Kazachstanu i po pierwszym meczu u siebie (2-0 wygrali) mogli myśleć o czymś historycznym. Uff. Nie ma Polaków w Lidze Mistrzów, nie ma i Kazachów. Można odetchnąć. Jednak takimi leszczami nie jesteśmy... Heh? Celtic na szczęście wygrał 3-0! Ale za rok ten balon oczekiwań znów pięknie napompujemy!

Napięcie rośnie! Znamy strzelców bramek! Europa wita Legię!

shuygiven

Nie wiecie jakim wynikiem meczu skończy się dzisiejsza gra o tron? W listach do redakcji pytacie ile gotują się jajka na twardo, czy lepiej wypić weselny rosół przed wszystkimi i z czym jest sławetna bułka jagodzianka? Wydaje się Wam, że o polskiej piłce nożnej wiecie już zupełnie wszystko, a gdy znów dostajemy baty od Kazachów, to jesteście bardzo zdziwieni? Macie uzasadnione obawy, czy aby na pewno Warzywniak aka Grajcie Na Wawrzyniaka On Jest Cienki się nie pośliźnie na kupie w 93 minucie przy stanie 0-0? Nurtują Was słowa klucze w piłkarskiej szatni i czy lepiej powiedzieć do piłkarzy: Dobra Panowie, kiełbasy do góry i golimy frajerów lub też nieco łagodniej: Kowal laga!!! Armata!!! Napierdalaj!!! A może: Tu nie ma co trenować, tu trzeba dzwonić? My tego dzisiejszego meczu nie położymy i nawet gdyby sędzia Laguna miał gwizdać za garść srebrników, to i tak ten awans stanie się faktem, bo ten awans nam się należy! Za rozbiory, za piosenki Michała Wiśniewskiego i za szemrany seksapil posła/nki Anny Grodzkiej - tak będzie! 

 

 

 

Po wnikliwych konsultacjach z UFO wiem jak padną bramki  w tym meczu! Oto moje mało erotyczne propozycje:

 

 

1. Kosecki coś w ten deseń jak Tsubasa.

 

 

 

 

2. Radovic do Saganowskiego jak ktoś tam do kogoś.

 

 


3. I na koniec Wawrzyniak przewrotką jak Pele w "Ucieczce do zwycięstwa".

 


Trzy rogi i karny, czyli coraz bliżej święta!

shuygiven

Ileż to razy wieszczyłem momenty historyczne w polskim futbolu, by po 90 minutach naiwnego myślenia, że to właśnie dziś nastał ten dzień chwały, nie posiadać się z siermiężnego wkurwienia. Było tych wieczorów wiele, a i będzie pewnie ich jeszcze więcej. Polska słynie z dobrej wódki i pięknych kobiet. Nie słynie natomiast zupełnie z siejących spustoszenie futbolistów, a o drużynach piłkarskich nie wspomnę. Ktoś krzyknie: Lewandowski, Boniek, Deyna. Dobra, spoko! Liberia lata temu też miała George'a Weah! Basta. Te grafomańskie dygresje mają się tutaj jak pięść do nosa. Dobrze wiecie do czego zmierzam. Jutro jest ten dzień. O godzinie 23 będziemy się spuszczać nad awansem Legii do fazy grupowej Ligi Mistrzów, albo znów będziemy wzywać niebiosa i kląć na czym świat stoi.



 

 

Ja Wam napiszę tak. Pal licho, że w ewentualnej grupie pobierzemy oklep jak malowany od bardziej piłkarsko rozumnych nacji. Mało mnie to dziś obchodzi. Nie ważne co będzie się wtedy działo. Na chwilę obecną marzę tylko o tym fajansiarskim awansie do tych mitycznych rozgrywek. Przez 17 lat trochę się zmieniło w ekosystemie, a my ciągle mamy jęzor wywieszony do pasa i gdy tylko poleci z głośnika hymn Ligi Mistrzów, to wzdychamy choćby do tej bramki Marka Citko z Atletico Madryt. Kurwa mać - no ile jeszcze można czekać?

 

 

 

Naszło mnie coś takiego dziś podczas obiadu. Ten Mistrz Polski aktualny z perspektywy lat minionych, należy raczej do tych Miszczów najsłabszych i gra futbol tez raczej średnio przyjemny dla oka. Boję się teraz napisać tego co pomyślałem, bo jutro to może okazać się kpiną, ale pal sześć! Legia ma jednak pewien  średnio piłkarski pierwiastek, którego nie miała Wisła Kraków w walce z Grekami i Cypryjczykami. Ta Legia (nasza) ma Kuciaka w bramce i całą furę szczęścia. Dusan broni takie historie, że żaden Majdan czy Pareiko (WTF?) nie miał prawa myśleć, że może wyciągnąć jedną szmatę za drugą choć ta leciała, płakała w same widły. Tego brakowało tamtej Wiśle, a mam znów naiwną nadzieję, że tego nie zabraknie tej Legii. Pierwsza połówka meczu z Rumunami powinna się skończyć trójką do zera, ale jakimś cudem Kuciak skutecznie ripostował temat. Idąc dalej w te fartowne intrygi, to Legia miała w Bukareszcie dwie sytuacje bramkowe i machnęła jednego gola. W pseudo meczach z Molde miała natomiast pół sytuacji i zrobiła z tego całego jednego gola. Wniosek - mamy furę szczęścia. Bezpośrednią konsekwencją tego musi być, ma być, powinien być - awans.

 


 

Wiem, że jak się Rumuni rozkręcą to może być ciężko, ale przecież Warzywniak już się kiedyś poślizgnął z Niemcami i do stu tysięcy wilków morskich, poślizgnąć się drugi raz nie może. Ruch Chorzów i Lechia Gdańsk pokazały, że można, ale przecież Janek Urban swoje wie i zagramy choćby tak jak w ostatnim meczu ze Spartakiem Moskwa. Czego i Wam życzę!

 

 

Dawno temu w odległej galaktyce...

 

 

 

Chicks And Kicks.

shuygiven

Zarosło pokrzywami na tym podwórku spejsowym. Jakaś obniżka formy mnie chyba dopadła. Stopień zasilania jakby nie ten. To pewnie to wakacyjne słońce, które prokuruje koszykówkę pod chmurką, gdy czas pozwala. Przecież tak bardzo lubię stanąć z piłką w dłoni, a na wprost siebie mam tylko kosz i jestem już kilka chwil od zapomnienia o wszystkim. To dość osobliwy stan trwania nieporównywalny zupełnie z niczym. Tak Drodzy Państwo - koszykówka!

 

 

W związku z tym, że dziś niedziela leniwa bardzo, to zamiast kolejnego odcinka Familiady wrzucam Wam "obuwie sportowe" w zupełnie innej odsłonie!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Samobój z okazji poniedziałku. Smacznego!

shuygiven

 

Thomas Mathieu Phibel urodził się na Gwadelupie, która słynie na ten przykład z takich grajcarów jak William Gallas czy ten Lilian Thuram. Wniosek jest taki, że ta cała Gwadelupa znana jest nie tylko z białego rumu, który smak ma znakomity, a moc rażenia równie doskonałą, ale i dobry piłkarz tam się czasem urodzi pod palmą. Ten cały Phibel był "bohaterem" minionej ekstraklapowej kolejki i kto wie czy nie wygra plebiscytu na samobója roku nad Wisłą! Jak pomyślał tak zrobił! Mina Maćka Mielcarza bezcenna. Chyba był jeszcze bardziej zdziwiony niż kiedyś Boruc w Belfaście, gdy go Żewłakow "podaniem do lepiej ustawionego" potraktował... Znam trenerów, którzy za taki kwiatek wypraliby Thomasa w Perwollu do białego!

 

 

 

 

Bramkostrzelni obrońcy są zawsze w cenie - to piłkarski truizm stary jak dowcipy o blondynkach. Phibel się spakował w niedzielę i pojechał na dwudniowe testy do Metalista Charków, a tam plaga kontuzji w szeregach obronnych i Phibel miałby być lekiem na całe zło...  On dużo gotować i wiele potrafić!

Taka sytuacja.

shuygiven

Mój Boshe! Zagrać w takiej lokalizacji. Zapomnieć o wszystkim. Dać się ponieść, a później w cały ten ziemski padół może uderzyć już ogromna asteroida (może, ale przecież nie musi). Nie ma tutaj żadnej przesady, ale mógłbym tam zamieszkać. Dzień witać o wschodzie słońca. Każdy moment celebrować do granic możliwości. Schyłek dnia każdego dla odmiany spędzać właśnie tam, nigdzie indziej! Gdybym kiedyś został premierem tego piłkarskiego kraju, to już podczas płomiennego expose rozkazałbym wszystkim od lewa do prawa, by takie lokalizacje powstały w każdej gminie po sztuk kilka. Palmy, piasek, jakieś oczko wodne! Wszystko dałoby się zorganizować.

 


SpaceJam uwielbia Nejta!

shuygiven

 

 

Nathaniel Cornelius "Nate" Robinson to koszykarz nie byle jaki. Wzrostu ma jakieś 175cm, waży tyle ile waży, ale za sprawą swej wrodzonej "elektryczności" na boisku łamie wszelkie konwenanse. Lubię drania za bezczelność i charakter. No i te jego centymetry pobudzają wyobraźnię, bo i nawet w szlachetnej NBA miejsce dla takich "nikczemników" gdzieś się znajdzie. Oh Nate. Wobec Ciebie nie można przejść obojętnie! Przydałbyś się nam teraz w Celtics.

 

 

 

Do meritum. Nate zmienia kluby równie często jak niejaki Rocco Siffredi partnerki w filmach przyrodniczych. Grał już w Knicks, Celtics, OKC, GSW, a ostatnio dał się poznać z jak najlepszej strony w Bulls. Pamiętacie ten mecz? Robinson rzuca Netsom 23 punkty (!!!) w czwartej kwarcie meczu numer 4 ( w całym spotkaniu 34 oka), a tamto spotkanie Bulls wygrywają po dwóch dogrywkach. Chyba najlepszy mecz minionego sezonu. A co z naszym bohaterem? Wszystko w porządku. Jego nowym klubem będzie Denver Nuggets. Przez 2 lata ma zarobić 4 mln dolarów, a część tej kwoty pewnie wyda na nowiuśkie Jordany i różne inne szmaty, bo Nate po prostu tak ma! Powodzenia Czarnuchu!

 


Mazury Hej!

shuygiven

Muszę się jakoś ustosunkować do tego, co wydarzyło się podczas minionego weekendu, a działo się wiele!

 

 


 


Dzięki korzystnym zbiegom okoliczności udało się zebrać grupę pozytywnie usposobionych, by bez wytchnienia celebrować mistrzowski czas w siatkówce plażowej, w osławionych już miarą wszelką Starych Jabłonkach. To była moja premierowa obecność na imprezie siatkarskiej tego kalibru, stąd mój entuzjazm jest bardzo szczególnego rodzaju. Jeśli twierdziłem, że szeroko rozumiany KARNAWAŁ nie może się wydarzyć w naszym posępnym Polandzie, tak po ostatnich dniach wypada mi stwierdzić, że właśnie przeżyłem coś na jego podobieństwo!

 

Czy to czujesz? Moje spostrzeżenia będą nieco chaotyczne, ale kto mi zabroni. Jest środa, a ja ciągle odczuwam ból istnienia i nie mam na myśli spożytego trunku chmielowego. Bardziej chodzi o tęsknotę za tymi cudownymi chwilami. Choć nie mam skali porównawczej względem imprez wcześniejszych, ale z całą stanowczością wypada mi napisać, że było fantastycznie! Organizacja tego mistrzowskiego spędu była znakomita, panująca atmosfera nie mieści się w żadnej skali, jedno wielkie szaleństwo  zupełnie nieporównywalne z niczym. Pod względem sportowym również moc ekscytujących niespodzianek! Jeśli myślisz o idealnej imprezie, to bez wątpienia możesz podczepić pod tą błyskotliwą myśl, ten miniony czas w Starych Jabłonkach!! MA - ZU - RY HEEEEJ!

 

 

 

 

Tam się nie jedzie spać...

© Space Jam
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci