W obliczu postępującej fascynacji basketem spod znaku NBA i piłką kopaną, zacząłem płodzić grafomańskie wersety! Czytelniku Drogi nalej sobie odrobinę i pozwól mi zająć Twą wysublimowaną uwagę przez dosłownie chwilę ...
RSS
niedziela, 20 maja 2012

Dobry mecz wczoraj widziałem. Momenty były i wszystko inne było też.

 

 

 

 

Piękny i dramatyczny to był finał. Bayern Monachium przegrał na własne życzenie. Napiszę jednak dosadniej ku przestrodze dla Orłów Smudy. Bayern przepierdolił tą batalię przez własną nieudolność i nonszalancję. Mając tak wybitnego bramkarza jak Manuel Neuer można jednak przegrać, praktycznie wygrany mecz. Gospodarze w 83 minucie prowadzili 1-0 po zjawiskowej główce Mullera, a i karnego mieli w dogrywce. W serii rzutów karnych prowadzili też już 2-0... Sport to, a może już coś więcej? Ekipa z Bawarii poległa w Bundeslidze, Puchar Niemiec nie dla nich, a i ten mecz sprzed paru chwil też nie był im dany. Szkoda mi tego Arjena Robbena, bo piłkarzem mimo wszystko jest wspaniałym...


 

 

 

Bayern miał inicjatywę przez 80 minut, Bayern prowadził grę, naciskał i nękał Chelsea konsekwentnie. Grał finał przed własną publicznością, miał puchar na wyciągnięcie ręki! Przegrał jednak dziś kilka razy. Używając określenia slangowego, to byliśmy świadkami absolutnego lamerstwa. Bayern trzy razy miał rywala na deskach, a ten trzy razy z trudem powstawał. Zabrakło koncentracji, piłkarskiego cwaniactwa. Futbol bywa okrutny i minionego wieczoru mieliśmy tego najlepszy przykład. Przyznam się szczerze, że dawno nie widziałem tak zrozpaczonej drużyny po końcowym gwizdku...

 

 

 

 

West London rządzi! Didier Drogba pewnie kiedyś zostanie prezydentem Wybrzeża Kości Słoniowej. Pracował za trzech, był wszędzie. Petr Cech obronił wszystko co musiał i wiele więcej niż powinien. Roman Abramowicz wreszcie otworzy jakąś butelczynę czegoś wyjątkowego, by uczcić sukces swego klubu. Niesamowity mecz. Heroiczny bój. Niebywała dramaturgia. Ekspresja kibiców z Londynu mnie urzekła. Euforia piłkarzy Chelsea mnie wzruszyła. Vivat 3 maj. Vivat konstytucja. Vivat wszystkie stany!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Piłkarscy bogowie byli dziś zdecydowanie po stronie Les Blues. I za to im chwała! Klątwa Chelsea jest już nieaktualna. Niemcy też nie zawsze wygrywają. Futbol ma w sobie tą magię niesamowitą. Do Euro 2012 pozostało 18 dni...

 

 

 


00:51, shuygiven
Link Komentarze (6) »
piątek, 18 maja 2012

W rywalizacji Pacers - Heat się dzieje się!!! Minionej nocy, Wielki Książe Zajebistości Wszelakiej w osobie LeBrona i jego wierny cień Wade, mieli bardzo zatroskane miny. Drugi raz z rzędu ich ofensywa została zatrzymana na 75 punktach, a taka zdobycz punktowa na lśniących parkietach NBA, prawie zawsze kończy się wymowną klęską. Pacers konsekwentnie grają swoje i stawiają na zespołowy przekaz. Pokonać Żary różnicą 19 punktów to wyczyn znakomity. Generalizując mój wywód, to "mistrzowska" mentalność koszykarzy z Florydy jest w czarnej dupie. Osobiście gorąco wierzę w żółte rozstrzygnięcie tej rywalizacji.  Kolejny mecz w niedzielę. Beat the Heat!

 

 

 

A San Antonio Spurs wygrywają jak chcą, kiedy chcą i z kim chcą... Póki co.

czwartek, 17 maja 2012

Poziom mojej ekscytacji czerwcowymi mistrzostwami, rośnie wprost proporcjonalnie do upływających dni. Im bliżej godziny zero, tym częściej zdarza mi się tracić kontakt z właściwą, nie piłkarską rzeczywistością. Co ta piłka robi z człowiekiem? Trwam w tym futbolowym, mentalnym zniewoleniu od wielu już lat i w żaden sposób nie umiem się z niego wydobyć. Nie potrafię i chyba też nie chcę. Świadomość faktu, że ów turniej jest najważniejszym sportowym wydarzeniem w historii Polski dopełnia powagi sytuacji...

 

 

 

8 czerwca 2008 roku w Klagenfurcie, dostaliśmy 2-0 od Łukasza Podolskiego i jego bardziej niemieckich kolegów. Było mi bardzo smutno i źle. Czułem sporych rozmiarów rozgoryczenie. Pamiętam ten mecz jak dziś. Po końcowym gwizdku byłem srodze wkurwiony, a przecież ta porażka i tak miała być wkalkulowana w naszą wegetację na tamtejszym Euro. Tego wieczoru nie uroniłem kibicowskich łez, bo wypłakałem się dokładnie 14 czerwca 2006 roku i obiecałem sobie, że przez naszych  turbo grajków, prędko nie uleje mi się z oczodołów cokolwiek. Prawie sześć lat temu pobraliśmy od Niemca 1-0 w Dortmundzie, a bramkę w 91 minucie strzelił Oliver Neuville. Wielu wtedy płakało...

 


 

Jak będzie 8 czerwca 2012 roku? Wiadoma kwestia. Dobrze zaczniemy ten polsko-ukraiński kompot rabarbarowy, bo Grek w piłkę kopie słabiej od Niemca i trzy punkty muszą być po naszej stronie. Gdzieś mam statystykę. My, Polacy w historii szumnego Euro, zdobyliśmy cały 1 punkt i dla odmiany 1 bramkę również (Roger z Austrią). Niby cały staropolski ch..j, ale teraz mamy po swojej stronie nie tylko "piłczane" argumenty, ale również pół tuzina innych, okołosportowych niuansów. Najważniejsze jest to, że podobno Lewandowski zdrowo się wysypia...

Tagi: euro 2012
23:00, shuygiven
Link Komentarze (2) »

Noc przyniosła niezwykłej urody zwycięstwo Celtów nad 76ers. Kevin i Paul ciągle w gazie i wszyscy doskonale wiedzą, że majem się zieleni... Dalej już bez zbędnych słów.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

08:43, shuygiven
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 14 maja 2012

Niemi przemówili, a Cyganie poszli do pracy. Koniec świata w tym roku odwołany. Ziemia nie jest płaska. Uwaga! Wracamy na piłkarskie salony. Po wymęczonym zwycięstwie (wyjątkowo ślamazarne 1-0) ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki, długo wyczekiwany moment stał się faktem. Stomil Olsztyn po latach futbolowego niebytu awansował do I ligi! Za ambicję i wolę walki w mijającym sezonie szczególnie dziękujemy. Serce rośnie!

 


23:58, shuygiven
Link Komentarze (4) »

 

Biało-czerwone trio z żółto-czarnej Borussii Dortmund, konsekwentnie i bez pardonu porusza wyobraźnię kibiców w dorzeczu Wisły. Zachwytom i radosnym podrygom nie ma końca, bo oto Robert Lewandowski w sobotnim meczu przeciwko ulubionemu już Bayernowi Monachium, zapakował 3 (słownie trzy) bramki, a piłkarskie splendory dopiero przed nim. Tego polskiego miodu w ekipie BVB jest zdecydowanie więcej. Kuba Błaszczykowski popisał się asystą i w swoim stylu wywalczył również rzut karny, czyli reprezentacyjny kapitan jak malowany. Mało wrażeń? Ofensywnie usposobiony defensor w osobie Łukasza Piszczka również popisał się kluczowym podaniem, a końcowy wynik brzmiał 5-2 dla ferajny Jurgena Kloppa. Puchar Niemiec dołączył w Dortmundzie do mistrzowskiej patery za ten sezon, a nienasycona Borussia ma powodów moc, by świętować na potęgę. Bayern na tydzień przed finałem Ligi Mistrzów został znokautowany. Nie żadne tam fartowne 1-0, ale prawdziwa żółto-czarna demonstracja siły. Markotne miny miały te wszystkie Robbeny i Gomezy. Niech o randze wydarzenia świadczą dwa dość wymowne fakty. Od połowy lat 90 nie zdarzyło się drużynie z Monachium, by przez dwa sezony z rzędu nie wywalczyła żadnego krajowego trofeum. Borussia w tym sezonie pokonała Bayern już trzykrotnie, a w sumie wygrała już pięć ostatnich meczów z Bawarczykami. Bilans bramkowy to wybitne 12-3. Kompleks  może jakiś?

 

Nie istotne to wcale w tym momencie. Najbardziej wartką kwestią jest teraz "zmiana dresu klubowego na odzienie reprezentacyjne"... Ta zachłanność na sukcesy, Polaków z Dortmundu powinna uzewnętrznić się za trzy tygodnie na rodzimych murawach. Nie będę obwieszczał prawd już obwieszczonych, ale jak ja, mam nie wierzyć w pomyślny bieg wydarzeń z udziałem Orłów Smudy? Kto ma zachwiać hierarchią pośród możnych europejskiego futbolu? W czym jesteśmy gorsi od Koreańców z Południa w 2002 roku? Może brzmi to dość banalnie, a i nawet trąci fantastyką paranoidalną. Tak, wiem... Ale gdy Polacy niszczą Bawarczyków naszpikowanych gwiazdami nie byle jakimi, to co ja u diabła mam sobie myśleć? Niech nastąpi w końcu ten kulminacyjny moment w nowożytnej historii rodzimego piłkarstwa. Niech stanie się jasność. Wierzę i wierzyć będę.


 


 

 

Według hitowych informacji od człowieka, który na reprezentacyjnych zgrupowaniach słodzi herbatę Franciszkowi Smudzie, skład na inauguracyjne spotkanie z Grekami ma wyglądać właśnie tak!

 

 

    Szczęsny


  Piszczek  Piszczek  Piszczek  Piszczek

 

 

Kuba      Kuba        Kuba      Kuba

 

                        

    Lewandowski    Lewandowski

 

 

 

 

Dygresja poboczna. Ja sobie nie przypominam, by kiedykolwiek 3 (słownie trzech) Polaków, tak intensywnie decydowało o losach zagranicznego klubu, który znajduje się na futbolowym świeczniku. Może ktoś z Was ma jakiś pomysł? Mało tego, ale magazyn "Kicker" wybrał wyżej wymienionych z nazwiska, do jedenastki sezonu 2011/2012 i to jest naprawdę coś wyjątkowego! Tutaj w te pędy, wypada otworzyć coś mocniejszego i wypić zdrowie tych trzech muszkieterów, a i powodów do kolejnych toastów w najbliższej przyszłości nie powinno nam zabraknąć. Forza Polonia!

niedziela, 13 maja 2012

To lecimy z koksem. Za trzy kwadranse Celtowie zetrą się w heroicznym boju z 76ers i nie ma przebacz. To już półfinały na wschodnim wybrzeżu i atmosfera się zagęszcza... Słabość mam do takich momentów. NBA Babe!

 

 

 

01:27, shuygiven
Link Komentarze (1) »
wtorek, 08 maja 2012

Szybkie 4-0 Spurs w rywalizacji z Utah Jazz stało się faktem. Manu, Tim i Tony mogą teraz obejrzeć jakieś serialowe love story z Evą Longorią w roli głównej.

 

Tagi: Spurs
08:14, shuygiven
Link Komentarze (3) »
niedziela, 06 maja 2012

Blog ten, pierwotnie miał nigdy nie mieć charakteru nadto rozpasanego, by o erotycznych pierwiastkach nie wspominać. Powszechnie wiadomo jednak, że tylko krowa poglądów nie zmienia, a ja w osobie autora również mam prawo czasem złamać przyjętą konwencję. Dlaczego? Bo mam taki kaprys.

 

Teraz błyskotliwe przechodzę nad sensem fotosu i bardzo umiejętnie wplatam go w zastaną rzeczywistość. Wyobraźnia fanów prawdziwego basketu jest zbiorem ekstremalnie niemierzalnym i za to im chwała. Są granice przywiązania do barw klubowych? Oczywiście, że nie ma. Każdy interpretuje swe uczucia względem ukochanej drużyny w sposób jakże dowolny. Co więc pobudza "sferę duchową" zagorzałego fana Celtów? Odpowiedź nasuwa się przecież sama. Podsyca, prowokuje, ośmiela, a i niekiedy rozbudza, zawsze i każdego... stylowy kinkiet, dający równie stylowe światło pokojowe. Takie są fakty.

 

 

Uwaga! Dzisiejszej nocy spodziewane są majowe przymrozki, a o godzinie 1.35 czasu warszawskiego, Boston Celtics rozegra czwarte spotkanie z Atlantą Hawks. Emocje spodziewane.

 

Odnotujmy. Śląsk Wrocław został piłkarskim mistrzem Polski sezonu 2011/2012. Gratulacje należą się zwłaszcza lewym i prawym nogom tamtejszych piłkarzy, a w szczególności trenerowi Lenczykowi za wykonaną robotę. Trochę lękam się o lańsko w eliminacjach do Ligi Mistrzów jakie dostaniemy, ale takie prawo mistrzów z naszego podwórka. Jaka liga, taki mistrz chciałoby się rzec. I pomyśleć, że tym mistrzem przez kilka minut byli kopacze szanownego Ruchu Chorzów... My, tu w skromnym Olsztynie choć trochę zazdrościmy "wielkiego futbolowego świata", to jednak nie szydzimy za bardzo i jeszcze raz szczerze gratulujemy.

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 30
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi
stat4u
Blogi Sportowe
Najlepsze Blogi


SportowyŚwiat.com