Menu

Space Jam

W obliczu postępującej fascynacji basketem spod znaku NBA i piłką kopaną, zacząłem płodzić grafomańskie wersety! Czytelniku Drogi, nalej sobie odrobinę i pozwól mi zająć Twą wysublimowaną uwagę przez dosłownie chwilę. Życie wszakże składa się z ekscytujących momentów...

Wszystko

Dawno temu w Ameryce.

shuygiven

Był rok 2008. Tamtego lata w Bostonie zabrakło szampana i tego chujowego w smaku Budweisera. Celtics zostali Mistrzami Wszechświata w koszykówce! Garnett, Allen i Pierce stanowili fundament drużyny i siłą rozpędu pokonali w finale Los Angeles Lakers stosunkiem 4-2. Po 22 latach przerwy 17 sztandar mistrzowski zawisł pod kopułą TD Garden. Świat był wtedy bardziej zielony...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

This is why we play.

shuygiven

Halo Świat, halo Warszawo! Trzeba wiedzieć jak grać. A jak się nie wie, to i tak trzeba grać. Choć preferuję basket bardziej statyczny, to ciągle rażę zza łuku niczym Ray Allen. Winda w łydach? Nuda, bo nigdy jej nie miałem. Shawn Kemp ze mnie taki jak z Ciebie śpiewak operowy, no ale wiatr w nozdrzach i dawaj na boisko. Wyrównam oddech, zrzucę z 8 kilogramów i znów będę rozdawał te perwersyjne noł luk pasy. Majkel Dżordan ciągle świerzbi mi wyobraźnię. Koszykówka to taka radośnie nieznośna lekkość bytu. Widziałeś ten zwód? Znów za mną nie zdążyłeś! Dobra, zaczynaj grę...

 

Magic o Jego Powietrznej Wysokości.

shuygiven

 

 

 

"Mój ulubiony mecz rozgrywał się w finałach sezonu 1990/91. Michael podbiegł, zrobił zwód w prawo, poszedł w lewo, kozłował piłkę z tyłu, trzymał ją przez chwilę. Wystawił język, wyskoczył w powietrze. Jest wciąż w powietrzu i ja jestem przy nim, i mówię, że mu się nie uda, nie przejdzie przez nas, nie przejdzie przeze mnie... A jednak tak, Michael przeleciał, przełożył ręce i wrzucił. Michael tak potrafi, wykiwał wszystkich. Na drugi dzień opowiadają w pracy: Szkoda, że tego nie widziałeś !"

Oh mon dieu!

shuygiven

 

 

Sytuacja jest nader dynamiczna! FC Barcelona bezradna niczym Najman w ringu. Paryż pijany ze szczęścia. Konsternacja i niedowierzanie! Prawdopodobnie to ekspansywne 4-0 w cymbał, odciśnie się na ekipie Enrique piętnem. Nikt nie mógł czegoś takiego przewidzieć. Nikt. Katalońskie kwiaciarki roniły całą noc perliste łzy. PSG wyszło na ten mecz nabuzowane tak, jakby od zwycięstwa zależała ich ziemska egzystencja. Pamiętacie motyw z fabularnego "Space Jam". Kosmici pozbawiają koszykarskich talentów gwiazdy NBA, by w nierównej walce pokonać ekipę Królika Bugs'a. Nasuwa się błyskotliwe pytanie w mej głowie. Kto wczoraj pozbawił piłkarskiego kunsztu, Herosów z miasta o złocistych plażach? Kto? Padli ofiarą deklasacji wprost idealnej bez prawa głosu. Spektakularna bezradność. Czy to możliwe? Może bukmacherskie mafie rodem ze słonecznej Malezji, maczały w tym procederze swe obtłuszczone paluchy? 

 

 

Skrót z tego meczu nadaje się wprost idealnie do Pornhuba, kategoria gang bang! Tylko tam! Mogę odpowiedzieć również na jedno pytanie już teraz - Barca tego w rewanżu nie odrobi! Nawet jeśli w składzie PSG wyjdzie Krychowiak to i tak we francuskich fontannach będzie płynąć szampan! 

 

 

 

Dygresja sędziowska do wglądu dla Was. Nie od wczoraj wiadomo, że obecność Szymona Marciniaka na Łazienkowskiej 3, zawsze jest podkreślana kibicowskim komunikatem, lapidarnym aczkolwiek wymownym, a brzmi on tak:

-MARCINIAK!? 

- Co?

- Ty kurwo!

Trzeba jednak oddać polskim sędziom, że wczorajszy mecz prowadzili fantastycznie i dostosowali się poziomem do piłkarzy Paris Saint-Germain! Zadajcie sobie teraz trud i przeczytajcie te nazwiska: S. Marciniak, P.Sokolnicki, T. Listkiewicz i R. Siejka! Bravo Panowie! Polska!

Każdy szczęściu dopomoże, każdy dzisiaj wygrać może!

shuygiven

I nastał ten czas szumnie określany Nowym Rokiem.

 

 

 

Postanowienia sprzed tygodnia o kuriozalnych celach na kolejne 12 miesięcy, to raczej jakaś schizofreniczna paranoja. Pewnie aktualnie odliczacie czas do kolejnego meczu ukochanej drużyny, smarując kajzerkę masłem orzechowym. Wisła płynie tempem frywolnym do Gdańska, smog nonszalancko wisi nad miastem, a kolejne demonstracje na ulicach zaklinają rzeczywistość. Przesłanie  na ten kolejny rok jest jedno - bądźcie sobą i cieszcie się życiem! By natchnąć Was życiodajnym entuzjazmem, przedstawiam w te pędy mój kupon od zaprzyjaźnionego bukmachera... Pięknie, żeśmy ten Sporting Lizbona potraktowali grudniową porą. Gdy Guilherme otworzył wynik na dość wczesnym etapie meczu, nie łudziłem się nadto, że to będzie ten jeden jedyny golden gol, który zapewni nam Ligę Europejską, a mojej mało skromnej osobie zawadiackie 810 złotych wypłaty. Roztropnie domyślacie się jakiego rzędu adrenalina towarzyszyła mi od powiedzmy 75 minuty spotkania... Uff, fortuna tego dnia była  Damą wybitnie urodziwą! A z Ajaxem Amsterdam mamy kilka zaległych kwestii do "przedyskutowania"...

 

 

 

 

Hulali po polu i pili kakao.

shuygiven

 

Serwus Boys and Girls!
 
Stało się, bo przecież stać się musiało. Magia przedwiośnia udzieliła mi się w stopniu wymownym. Zupy się opiłem. Śledziem zagryzłem. Preparatem baśniowym to umiejętnie pokolorowałem, by tradycji wielkopostnej dać używanie. Czas nas nie oszczędza. Jestem z natury bytem dość nostalgicznym i lubię piękne momenty, a takie zwykłem przywoływać na niniejszym dżemie spejsowym. Już czas na piknik. Pokonałem demony.  Taki zespół z Niecieczy w dniu wczorajszym również... 
 
Dziękuję kilku osobom, które konsekwentnie wyrażały swą opinię odnośnie letargu tegoż to oto bloga.  Nie obiecuję wiecznego postanowienia poprawy, ale obiecuję życiodajny przepływ myśli. Szlifujcie formę. Szykuję trójki "in your face"! 

 

 


 

Ekscytujemy się!

shuygiven

Jedna z najważniejszych akcji wczorajszego meczu!

Kolumbia płacze, bo odpadła z mistrzostw. Smutek nieznośny.

Brazylia lamentuje, bo Neymar kontuzjowany. A Lionel Messi ciągle w grze.

 


Tajemnice mundialu!

shuygiven

Piłka nożna to szalenie ekscytująca okoliczność. Możesz mieć wszystkie statystyki w jednym palcu, ranking  FIFA wyrecytujesz o 3.30, wracając chwiejnym krokiem do domu, a i widziałeś kiedyś przypadkiem Pawła Zarzecznego (ten o futbolu wie więcej niż wszystkie Gmochy świata), który mocno wczorajszy czekał na tramwaj numer 9... Nic to. Choćby skały srały to futbol kpi z nas kibiców, kiedy chce i jak chce. Hiszpanie już dawno na wakacjach, Angole w ciemnym lesie, Włosi po frajersku w czarnej dupie, Portugalia nikt dokładnie nie wie gdzie. Czy ktoś z Was przewidział choć jedną z tych niespodzianek? Latynosi ogrywają Europejczyków bez większego problemu. Jeńców nie biorą. Jest kolorowo!

 

 

Podoba mi się ten szalony czas mistrzowskich spazmów. Nie wiesz Kibicu nic zupełnie. Rzekomo ciągle w grze Brazylia, Oranje, Kolumbia, Francja. Zaraz pewnie Niemce i Argentyna, ale bądź mądry człowieku pisz wiersze. Co w tej grupie robi wesoła ekipa z Kostaryki? Futbol jest zabawny. 

 

 

Mutombo o Jego Powietrznej Wysokości.

shuygiven

 

"Nigdy nie zapomnę tego meczu, kiedy Michael powiedział mi, że może trafić z linii rzutów wolnych z zamkniętymi oczami. Zachęcałem go, żeby to zrobił. Rzucił i trafił. Pomyślałem sobie - co ja powiem moim dzieciom?"

                                                                       

  

                                                                                                              

 Dikembe Mutombo o Nim.

 

 

 

Vamos a la playa. Po meczu...

shuygiven

Co się stało, że taki niesmak? Za dużo chilli? Taka karma. Od 2008 roku dzielili i rządzili, świat leżał u ich stóp. Dominowali przez 6 długich lat. Wczoraj nastąpił moment bolesnej abdykacji. Król jest nagi. Zmiana wart jest najwyraźniej koniecznością. Dwa mecze - 7 bramek straconych, 1 strzelona... Jeszcze aktualni Mistrzowie nad Mistrzami zagrają mecz z Australią o czapkę śliwek i adios pomidory. Przyznam się, że z wielu względów sympatyzuję z futbolem z Półwyspu Iberyjskiego, i w najczarniejszych snach nie byłbym w stanie przewidzieć, że "śmierć" nastąpi tak nagle... Hiszpanie wrócą jeszcze mocniejsi choć trzeba odsunąć tą perspektywę na czas jakiś. A teraz vamos a la playa!

 

 

 

 

Jeszcze jedna paląca kwestia. Widziałem w życiu wiele meczy, ale gdy patrzę na grę takich zespołów jak Chile, Meksyk, Australia tudzież Kostaryka jestem przerażony "kulturą gry" w wykonaniu Polaków. My jesteśmy dalej niż nam się wszystkim wydaje. My już chyba nie gramy w ten sam sport! 

© Space Jam
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci