|
Blog > Komentarze do wpisu
Przepis na męski wieczór (bez ekscesów i ciepłej wódki).Jakie warunki muszą być spełnione, by wieczór mógł być wspominany przez kolejne tygodnie? Większość rzuci, że musi być wódka, najlepiej dużo wódki, jakaś gra planszowa i dziewucha. Najlepiej dużo dziewuch, bo zawsze mogą wpaść koledzy z wojska, a Ci też lubią rozmawiać i swoje zdanie na tematy rozliczne mają. Komuś innemu wystarczy kolejny odcinek sagi o Mostowiakach i słoik kremu czekoladowego, a znaczna większość zainteresowanych, spędziłaby taki wieczór na staropolskim kiszeniu kapusty. Dla tych, którzy jednak lubią ewolucje na boisku z pomarańczowym kawałkiem kauczuku, a nazwisko pewnego Michaela wywołuje u nich coś na kształt ekstazy, mam alternatywę iście znakomitą. Wieczór taki może okazać się wielkim towarzyskim sukcesem, a na osobę organizatora winny spłynąć wszystkie możliwe dowody wdzięczności. Składowe takiego przedsięwzięcia są następujące - niżej patrz.
1. Popcorn być musi, bo musi być tak trochę po amerykańsku.
2. Dobry telewizor (lampowy już nie, a raczej już taki z pilotem), ewidentnie z dobrą przekątną ekranu. Usytuowany w strategicznym miejscu, najlepiej między lodówką, a toaletą.
3. Kumple są konieczni, bo im więcej uczestników tym więcej poglądów na temat boiskowych wydarzeń. Jak nie macie koszykarsko usposobionych "ziomków", zawsze możecie postawić w rogu pokoju tekturowy poster Marcina Gortata. Ewentualnie wypada ruszyć wyobraźnią i można obejrzeć mecz z samym Kobasem Bryantem.
4. Tutaj klasyka gatunku. Przekąski muszą być dlatego mistrz kuchni poleca kanapki z rasowym salcesonem. Nie każdy lubi, ale klimat lat 90 musi być zachowany. Warunek konieczny, żadnych zamienników.
5. Nic odkrywczego. Piwa rodzimej produkcji musi być dużo, najlepiej tak więcej niż możecie wypić. Bo gdy przytrafi się jakaś dogrywka, wiadomo jesteście kryci na całej linii! Żelazny punkt wieczoru.
6. Podczas tego wieczoru w czyimś posiadaniu powinna być jakaś koszykarska relikwia (najlepiej w Waszym). Powszechną zazdrość wzbudzi oryginalny jersey Jordana, koniecznie z autografem. Jeśli jakimś cudem nie uda Wam się tego zdobyć, wystarczy jakaś chińska replika jego koszulki z autografem na przykład Adama Wójcika. Łatwizna.
7. Magnetowid VHS, czyli symbol technologiczny lat 90. Jeszcze są do zdobycia żywotne egzemplarze, więc nie powinno być większych problemów. Kilka tematycznych kaset winno zapewnić Wam wiele rozrywki tego wieczoru. Zapach stęchlizny z magnetowidu, ewentualnie z kaset będzie dodatkowym smaczkiem. Wiadomo, że na rzeczonych kasetach ma być dobry mecz, a nie przaśny, germański pornuch! Zaklinam Was.
8. W dobrym tonie byłoby, gdyby owy mecz wieczoru, który ma Wam dostarczyć wiele ekscytacji, opatrzony był finezyjnym komentarzem Ryszarda Łabędzia i Włodzimierza Szaranowicza. Względy sentymentalne są tu wątkiem bezcennym, a młodsi Czytelnicy chyba rezolutnie domyślają się dlaczego.
Pan Ryszard z klasycznym policyjnym wąsem.
Pan Włodzimierz w garniturze dwurzędowym z tamtej epoki.
9. Po zgromadzeniu wszystkich składowych możecie z czystym sumieniem przejść do kulminacyjnego momentu wieczoru. Mam nadzieję, że trochę piwa Wam jeszcze zostało! Gotowi? Dziś obejrzymy coś, co przyprawi Was o drżenie członków. Dreszcze przebiegną po Waszych plecach, a oczy zajdą mgłą lub czymś innym. Rok 1996, gra numer 6, Jordan kontra Kemp, czyli Chicago Bulls podejmuje Seattle Supersonics. Relacja bezpośrednia prosto z Chicago oczywiście. Komentują znani i lubiani. Oglądamy!
Ten mecz, jak i wiele innych galaktycznych konfrontacji oczywiście do popełnienia na Bajlando Team Channel. Korzystajcie na potęgę!
piątek, 03 lutego 2012, shuygiven
Tagi:
Bulls Sonics 1996 TVP2
TrackBack
|
![]()
|
Jeszcze dorzucił bym kakao, cud lat 90-tych , PIĘKNE CZASY !!!.