Menu

Space Jam

W obliczu postępującej fascynacji basketem spod znaku NBA i piłką kopaną, zacząłem płodzić grafomańskie wersety! Czytelniku Drogi, nalej sobie odrobinę i pozwól mi zająć Twą wysublimowaną uwagę przez dosłownie chwilę. Życie wszakże składa się z ekscytujących momentów...

Rycerze Wiosny, czyli moja o Stomilu Olsztyn refleksja.

shuygiven

Sobota, 2 kwiecień, rok bieżący. Futurystyczny stadion przy ulicy Piłsudskiego 69a w Olsztynie, który swą betonową estetyką przywołuje nostalgiczne wspomnienia z czasów, gdy na półkach sklepowych królował ocet i inne frykasy. Tego pięknego, słonecznego dnia Stomil Olsztyn podejmował Jezioraka Iława. Spotkanie derbowe więc i ciężar gatunkowy znaczny. Trzeba nadmienić, że w trzech spotkaniach rundy wiosennej OKS zdobył 7 punktów i były racjonalne przesłanki, by wierzyć, że goście z Iławy obejdą się smakiem… O tym jednak nieco później.

 

 

 

 

 


 

Tak wiem, to rozgrywki  II ligi (grupa wschodnia) i występują tutaj takie  piłkarskie firmy jak Puszcza Niepołomice, Start Otwock, Pelikan Łowicz  czy Okocimski Brzesko. Tak wiem, im dalej w las tym ciemniej. Tak wiem, że ktoś postronny może podważać wiarygodność prezentowanego przez piłkarzy poziomu, że po co to i kto, by się tym interesował. Tuzin innych argumentów na „nie” również, by się znalazło. Istnieje jednak coś takiego jak magia piłki nożnej. Twór to osobliwy,  bo wywołuje różnorakie emocje, wyzwala potrzebę rywalizacji, nie ważne kto z kim gra i w jakich okolicznościach. Nie doszukując się podwójnego dna to Stomil chwilowo  gra w owej lidze i taki jest właśnie koloryt polskiej futbolowej rzeczywistości. Każdy rozumny człowiek ma swoje rzeczy ważniejsze i mniej ważne, a właśnie taką ważniejszą materią dla mnie i dla paru tysięcy kibiców była możliwość dopingowania OKSu 1945 Olsztyn! Choć ścieżka na stadion nieco zabłocona i zapach grillowanej kiełbasy niewiadomego pochodzenia wszechobecny, to było pięknie.

 

„Wielbiona’’ w Olsztynie ekipa gości przyjeżdżała z punktem straty do   olsztynian. Kibice Jezioraka, a jakże być musieli, może około 150 osób. Publika dopisała, aura znakomita, a i stan boiskowej murawy zwiastował, że tutaj zdarzy się coś przyjemnego. Fanatycy Stomilu zadbali o doskonałą oprawę spotkania i nie było mowy o nudzie.  Pominę rywalizację na trybunach między zwaśnionymi grupami, niemniej koloryt i pikanteria była bardziej niż bardzo dostrzegalna.


Co na boisku? Inicjatywę od pierwszych minut posiadali olsztynianie niesieni fantastycznym dopingiem. Zdarzył się słupek ze strony gospodarzy, natomiast Jeziorak popisał się strzałem w spojenie słupka z poprzeczką. Kluczowa była końcówka pierwszej połowy kiedy to Jakub Kowalski został sfaulowany w polu karnym gości. Sędzia pokazał na „wapno’’, a sam poszkodowany zamienił rzut karny na bramkę. Bramka do szatni stała się faktem ku wielkiej euforii zgromadzonych, a z trybun  w wiadomym kierunku popłynęła pieśń znana i lubiana o treści: „Coście tak cicho, Jeziorak coście tak cicho…”.  W drugiej połowie gra się nieco wyrównała, a konsekwencją była bramka dla gości. W 55 minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, piłkę głową skierował do siatki Marcin Kalkowski. Jęk zawodu na trybunach, kilka barwnych określników i mieliśmy remis. Kiełbasa co poniektórym nie smakowała już tak bardzo, a i bułka zrobiła się jakby jakaś czerstwa.

 

 

 

Na ławce rezerwowych Stomilu siedział jednak człowiek, który za chwilę miał odmienić losy meczu. Ulubieniec publiczności i piłkarz, który  swą grą robi różnicę. Panie, Panowie! W 70 minucie na boisku pojawia się powracający po kontuzji Eduardo da Conceicao Maciel. Wrzawa  zdarzyła się niesłychana, bo ten Brazylijczyk w rundzie jesiennej przysporzył kibicom Stomilu już wiele radości. Gdy wchodził na boisko z głośników powinna popłynąć piosnka zespołu Feel „Pokaż na co Cię stać’’, a ów Edi doskonale wiedziałby o co chodzi! I stało się to na co wszyscy czekali. Po  wielkim zamieszaniu w polu karnym udało mu się zdobyć gola. Sędzia nie uznał  bramki ponieważ pozycja spalona była ewidentna. Z trybun poleciała pieśń o pewnej czynności względem PZPN. Co się odwlecze to nie uciecze. I przyszła długo oczekiwana 81 minuta. Przy wydatnej pomocy Kowalskiego, Eduardo  wypracował sobie pozycję i skierował piłkę do bramki. Na tablicy świetlnej pojawił się wynik 2-1 dla Stomilu Olsztyn i utrzymał się już do końcowego gwizdka sędziego. Nie muszę opisywać tego co działo się na trybunach, bo każdy kibic, który miał sposobność uczestniczyć w jakimkolwiek spotkaniu derbowym po właściwej stronie, doskonale może to sobie wyobrazić. To było wspaniałe popołudnie.

 

 


 

Sylwetkę Eduardo pozwolę sobie przybliżyć Wam niebawem ponieważ ten chłopak najzwyczajniej w świecie sobie na to zasłużył. Zaryzykuję tezę, że piłkarza o takich umiejętnościach na boiskach drugoligowych raczej nie uświadczycie. Mój brak obiektywizmu jest tutaj dostrzegalny, ale mam do tego zupełne prawo.

 


W dniu wczorajszym OKS 1945 Olsztyn na własnym stadionie pokonał Puszczę Niepołomice 2-0. Podczas pięciu spotkań rundy wiosennej Stomil zwyciężył  w czterech meczach i raz zremisował. Do liderującego w tabeli Świtu Nowy Dwór Mazowiecki traci 8 punktów. Zainteresowanych odsyłam do klubowej strony tutaj. Określenie użyte w tytule notki względem olsztynian nie jest absolutnie na wyrost i pozwala kibicom snuć optymistyczne scenariusze.

 

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • Gość: [lukie] *.olsztyn.mm.pl

    czasami mam sen, że jem tą kiełbaskę z musztardą... a bułeczka jest w kieszeni...

  • Gość: [znawca tematu] *.nat.umts.dynamic.eranet.pl

    Nadajemy na podobnych falach.
    Tylko ta kiełbasa spada mi na upiaszczony beton, a że minutę nie leżała to ją zręcznym podmuchem oczyszczam i konsumuję.

© Space Jam
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci